Jeden dzień na Phuket

Mówią, że Phuket to już nie jest prawdziwa Tajlandia. Ale czy ja wiem? Po tych paru godzinach spędzonych na Phuket obydwoje mieliśmy odczucie, że oprócz wysokich cen nic Phuket od reszty Tajlandii nie różni. Wystarczyło nam tylko parę sytuacji i parę rozmów z miejscowymi, by przypomnieć sobie ten klimat, którego ostatnio smakowaliśmy prawie dwa lata temu… Tak się poskładało, że do Australii lecieliśmy akurat przez Phuket i to tutaj mieliśmy spędzić cały dzień w oczekiwaniu … Czytaj dalej

Tajlandia z widokiem na Laos

Dziś obieramy kurs na wschód od Chiang Rai, a główną atrakcją dnia ma być park narodowy Phu Sang, gdzie można się kąpać w wodospadzie o temperaturze ponad 30 stopni. Tego dnia planujemy słodkie nicnierobienie i relaks … ;) Droga mija nam szybko, a to co zastajemy na miejscu znów bardzo, ale to bardzo przypomina nam parki narodowe w USA. Duży drewniany budynek Visitor Center, rest roomy, parking i pięknie przygotowany szlak z tablicami informacyjnymi. Jesteśmy … Czytaj dalej

Na bosaka do Birmy

Z plantacji herbaty zwijamy się dość późno, a droga przed nami jeszcze daleka. I kręta. I niezmiernie ciekawa! Im bardziej na północ tym większa egzotyka. Coraz częściej bambusowe chatki na palach stoją po obydwu stronach szosy, a życie mieszkańców toczy się niemal na ulicy. Zjeżdżamy w boczne dróżki i po paru kilometrach przez las docieramy do wiosek plemiennych, gdzie ludzie patrzą na nas z jeszcze większym zainteresowaniem niż my na nich. Gdy zatrzymujemy się na … Czytaj dalej

Jedziemy w górki

My jednak jesteśmy amatorami czterech kółek! Pożyczyliśmy w Chiang Rai maluteńkie auto i o świcie ruszyliśmy w stronę północnego końca Tajlandii. Pierwszym przystankiem miały być plantacje herbaty w Doi Mae Salong, ale nie odjechaliśmy daleko, gdy zauroczyła nas okolica i zrobiliśmy pierwszy postój. Porośnięty trawą pagórek, rozrzucone na nim wielkie czarne głazy i pasące się między nimi białe koniki od razu skojarzyły nam się ze Szwecją. Takich sielskich widoków to się tutaj w ogóle nie … Czytaj dalej

Biała Świątynia

Tajskie świątynie uwielbiamy za klimat i za to, że zawsze jesteśmy w nich mile widziani. Do świątyń zazwyczaj uciekamy przed zgiełkiem ulicy, siadamy sobie wtedy na ławeczce i możemy złapać oddech na resztę dnia. Za to w Białej Świątyni wszystko było na odwrót. Nie wiedzieć czemu Wat Rong Khun wybudowana została zaraz przy głośnej ulicy, mimo że wokół Chiang Rai jest pełno zieleni i na pewno bez problemu znalazłaby się dla niej bardziej ustronna lokalizacja. … Czytaj dalej

Chiang Rai i okolice

Podróż z Bangkoku do Chaing Rai minęła nam szybko i bezboleśnie. Najpierw nocnym pociągiem do Chiang Mai, a tajskie nocne pociągi uwielbiamy. W drodze dosiedli się do nas Mańki, więc czas do wieczora minął jeszcze szybciej. W Chiang Mai wylądowaliśmy przed piątą rano więc chwilę musieliśmy poczekać na pierwszy autobus. Tu się rozdzieliliśmy – Mańki pojechały do Pai, a my do długo przez nas wyczekiwanego Chiang Rai. Później już tylko relaks i obżarstwo na nocnym … Czytaj dalej

Bangkok nigdy nie śpi

Po dwuletniej przerwie nasze pierwsze wrażenia z Bangkoku to: „Jej, ale tu przyjemnie!”. Zasiedliśmy w jednej z knajpek nad miskami pełnymi przepysznego żółtego curry i poczuliśmy się tak… swojsko! Po naszych znajomych kątach kręciło się całkiem niewiele ludzi, sprzedawcy koszulek stali nadal w tych samych miejscach i z tym samym asortymentem, a kierowcy tak samo drzemali w swoich tuk tukach. Taki Bangkok, a do tego nasze ulubione świątynie, pokazaliśmy rodzicom i chyba ten klimat im … Czytaj dalej

Ayutthaya

Ostatnim punktem naszego wspólnego zwiedzania Tajlandii była jej druga stolica – Ayutthaya. Pierwszą stolicę, Sukhothai, widzieliśmy już kiedy byliśmy w Tajlandii poprzednim razem i Ayutthayę zostawiliśmy sobie wtedy na potem. Teraz nie mieliśmy więc już żadnych dylematów i Ayutthaya została od razu wpisana do planu tygodniówki. Z Bangkoku wyruszyliśmy dość późno, bo jak się rozsiedliśmy na śniadaniu w naszym ulubionym barze, to wcale nie chciało nam się wstawać. Transfer na dworzec Mo Chit i podróż … Czytaj dalej

Wyrzuty sumienia

Daliśmy się ponieść zwariowanemu nastrojowi wspólnego zwiedzania Tajlandii i zaraz po wodospadach Erawan zdecydowaliśmy się na wizytę w słoniowej wiosce. Jak już tam dotarliśmy to chwila moment i zostaliśmy namówieni na jazdę na słoniu. Początkowo miała to być tylko atrakcja dla rodziców, ale jak już Ania słonie zobaczyła i jak już pani spuściła sporo z ceny za przejażdżkę, tak nie minęła chwila i siedzieliśmy na grzbiecie słonika. Chwilę później pojawiły się pierwsze wyrzuty sumienia i … Czytaj dalej

Piękne Erawan

To od początku było pewne – jeśli podczas tej podróży zawitamy do Kanchanaburi, to koniecznie musimy pojechać do wodospadów Erawan. Dużo dobrego o nich czytaliśmy i słyszeliśmy i koniecznie chcieliśmy to miejsce zobaczyć na własne oczy. A chcieć to móc ;) Nawet mimo przeciwności, w postaci autobusów widmo, które wg planu jeździć powinny co godzinę, a rzeczywistość bywa trochę inna. Dzięki tym przeciwnościom pięknie wytargowaliśmy cenę za taksówkę i przeżyliśmy niesamowity dzień jeżdżąc na pace … Czytaj dalej