Most na rzece Kwai

Dzień rozpoczęliśmy o równej czwartej rano. O 4:30 miała już na nas czekać taksówka, ale kierowca chyba zabalował poprzedniej nocy i to my czekaliśmy na ulicy. I się nie doczekaliśmy. W ciągu jakiś 20 minut pojawił się jedynie facet na skuterze, który zaoferował się podwieźć nas na dworzec kolejowy na raty. Ambitnie, bo w sumie było nas 5 osób i tyle samo plecaków. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze parę minut, a do stacji jedynie 3 … Czytaj dalej

Święta pod palmami

W podróży nie ma chyba nic piękniejszego od spotkań z bliskimi. I to spontanicznych spotkań! Niech żyją last-minute i zwariowani rodzice, którzy w dwa dni są w stanie kupić bilety, spakować plecak i wsiąść w samolot lecący do Bangkoku ;) Dzięki temu nasze plany nieco się zmieniły. Dwa dni przed Wigilią wsiedliśmy do nocnego pociągu do Bangkoku, a wieczorem po Wigilii już wspólnie z rodzicami układaliśmy plan ekspresowego zwiedzania Tajlandii. Biesiadując przy wigilijnym stole w … Czytaj dalej

Spotkanie w różowym domku

Czy można się z kimś spotkać na kawie po wietnamsku na drugim końcu świata? Pewnie, że tak. Wystarczy tylko znaleźć kogoś, kto tak samo kocha włóczęgę po świecie i w najzwyczajniejszy sposób się z nim umówić. I wcale nie jest to takie trudne jak się wydaje. W dzisiejszych czasach z pomocą przychodzi nam Internet, gdzie coraz więcej ludzi ma swój własny kąt w postaci bloga i tam pisze o sobie i o swoich przygodach. I … Czytaj dalej

Z Bobrami przez Tajlandię

Z Malezji do Tajlandii polecieliśmy samolotem, bo to najłatwiejszy sposób na załatwienie sobie 30-dniowego pobytu. A raczej dwoma samolotami, bo najpierw z samego rana musieliśmy polecieć z Penang do Kuala Lumpur, a następnie kilka godzin później mieliśmy już lot do Hat Yai w Tajlandii. Przy przekroczeniu granicy autobusem dostalibyśmy jedynie 15 dni i później musielibyśmy się bawić w visa runy, a tak, dzięki promocjom w Air Asia problem rozwiązał się sam. Na lot do Hat … Czytaj dalej

Sukhothai

Jadąc autobusem z Chiang Mai miałem okazję pogawędzić z jednym europejczykiem mieszkającym na stałe w mieście o dźwięcznej nazwie Tak, niedaleko Sukhothai. Doradził nam, żeby zamiast jechać do nowego Sukhothai poprosić kierowcę o wysadzenie wcześniej, w samym centrum starego miasta i że na pewno znajdziemy tam jakieś miejsce do spania. Nie mogliśmy zrobić lepiej, bo już po kilku minutach od wysiadki znaleźliśmy ładny pokój za bardzo rozsądną cenę, minutę od głównej bramy parku historycznego. Można … Czytaj dalej