Małe Pieniny sentymentalnie

Małe Pieniny sentymentalnie

Dla mnie piękno gór zamknięte jest w szczegółach. Oraz w otaczającej mnie przestrzeni. Od zawsze zresztą powtarzałam, że góry lubię tylko łyse, połoninkowate, a już najbardziej skaliste. Szlaki przez gęste lasy zwyczajnie mnie nużą, bo … niewiele widzę. A gdy nie widzę tego co naokoło, co przede mną oraz tego co za mną, to nie czerpię aż tak wielkiej przyjemności z chodzenia po górach i z rozkoszowania się ich pięknem. Dlatego też po wielu latach nie lubienia … Czytaj dalej

Spotkanie z Tatrami

Kiedyś, gdy byliśmy piękni, młodzi i bezdzietni, zdeptaliśmy Tatry niemal wzdłuż i wszerz. Najwyższe góry, zarówno po polskiej jak i po słowackiej stronie, zawsze nas kusiły, odwiedzaliśmy je więc dość często i to bez względu na porę roku. I pewnie nadal bylibyśmy częstymi bywalcami, gdyby nie fakt, że wyjechaliśmy z Polski. W Tatry jest nam już teraz zupełnie nie po drodze i nie zaglądaliśmy do nich już od dobrych paru lat. Tym razem postanowiliśmy jednak … Czytaj dalej

W jednej skarpetce … na Wysoką!

Co zapakować w góry do plecaka? Wiadomo że wodę, bułki i kurtkę przeciwdeszczową. Ale żeby zapasowe skarpetki??? Koniecznie! Szczególnie, gdy w drużynie mamy dziecko. Jedno, drugie, trzecie… ;) Tegoroczny wypad na Wysoką był bardzo spontaniczny i przede wszystkim okazał się świetnym pretekstem do spotkania z Natalią, Mariuszem i Maksem – zakręconą rodziną, znaną jako The Travelling Tree, z którą spędziliśmy parę dni półtora roku temu w Australii. Wtedy również spontanicznie i z wielkim przytupem ;) Już w … Czytaj dalej

Spacerem ze Szczawnicy do Leśnicy

Jeszcze całkiem niedawno spacer ze Szczawnicy do słowackiej Leśnicy był zupełnie niemożliwy. Asfaltową ścieżką wiodącą wzdłuż Dunajca można było dojść jedynie do biało czerwonego szlabanu i pokornie zawrócić. Spacery w tamtym kierunku nazywaliśmy „spacerami pod granicę”, a ja dorastałam w przekonaniu, że żyję na końcu świata. Tam gdzie kończą się wszystkie drogi… W pewnym momencie, a dokładniej mówiąc w lipcu 1999 roku, nastąpił przełom: przejście graniczne pomiędzy Szczawnicą a Leśnicą zostało otwarte, z czego oczywiście … Czytaj dalej

Przehyba asfaltem

Przehyba asfaltem

W góry z dziecięcym wózkiem? Na coś takiego tylko cepry mogą wpaść! Albo… …my :) Zwłaszcza, że w polskie góry znowu wpadliśmy na zaledwie parę chwil i jak zwykle przy takiej okazji próbowaliśmy złapać parę srok za jeden ogon. Wykorzystując jeden dzień pogody – lub raczej przerwy w spadającym z nieba deszczu, gradzie bądź śniegu – i wolne świąteczne popołudnie wypchaliśmy śpiącego w wózku Patryczka na samą Przehybę. Asfaltem, a co! ;) Przy okazji robiąc … Czytaj dalej

Morskie Oko zimą

Im dalej człowiek wyemigruje, tym więcej miejsc chce odwiedzić podczas pobytu „w domu”. Wypady te nabierają szczególnej wagi i w naszym przypadku przypominają często takie łapczywe chwytanie każdej chwili. Bo jeśli nie teraz to kiedy? Dopiero za rok?! Tak było i tym razem, gdy w drugi dzień świąt ni z tego ni z owego wpadło nam do głowy, że w Tatrach to już nas dawno nie było. A przy Morskim Oku to już w ogóle! … Czytaj dalej

AirShow na Podhalu

Długi weekend, jeden z najgorętszych dni tego lata, tłumy ludzi, korki na ulicach … a nas nosi! Spośród wielu propozycji wybieramy w końcu piknik lotniczy w Nowym Targu. Ani ja ani moi rodzice nie uczestniczyliśmy nigdy w podobnej imprezie więc ciekawość bierze górę nad rozsądkiem, który mówi żeby akurat dziś nie pchać się w korki :) Przyjeżdżamy na miejsce, parkujemy w okolicy lotniska, ale idziemy w zupełnie inną stronę. Do fantastycznego rezerwatu torfów, gdzie nie … Czytaj dalej

A jednak teleportacja!

Wcześniejsze próby teleportacji w dobrze znane mi miejsca udały się! Ponad tydzień temu przyleciałyśmy z Anią do Polski i zakotwiczyłyśmy się w Pieninach. Oprócz przemiłych spotkań z rodziną, jedzenia smakołyków i leniuchowania w ogrodzie udało mi się zobaczyć miejsce, w którym chyba nigdy nie byłam. A jeśli byłam, to było to bardzo, bardzo, bardzo dawno temu :) W sam początek długiego sierpniowego weekendu umówiłam się z dawno niewidzianymi znajomymi w góry. Pogoda była fantastyczna, szlak … Czytaj dalej

Fortepianista

Pochwalę się, a co! :) W krakowskim klubie zawisło na ścianie moje zdjęcie z Kazimierza! :))) Zdjęcie „fortepianisty” wyszukała w sieci, obrobiła i wydrukowała na płótnie krakowska architektka Sylwia. Gdy już było pewne, że fotka zawiśnie w knajpce, to trzymałam mocno kciuki, żeby pojawiła się przed naszym majowym przyjazdem do Polski. Na szczęście się udało i nasza wizyta w Hamsie na Kazimierzu była obowiązkowym punktem programu :) Wybraliśmy się więc jednego dnia na pyszną kawę … Czytaj dalej

Wspomnienia z Pienin

Jadąc do Polski trudno nam jest nie zajrzeć w nasze ulubione góry. No bo jak to być tak blisko i nie odwiedzić znajomych kątów? Nie zapalić ogniska z ukochaną babcią i dziadziem? Nie wybrać się na górski szlak? No nie da się i już! ;) Tegoroczną wizytę w Pieninach Ania bardzo dobrze pamięta a po powrocie wspomnienia wymalowała farbami. Na jej obrazie są Trzy Korony i góra z królewną; góral na tratwie tuż koło roześmianego … Czytaj dalej