Łapiemy oddech

2014_argentyna_salta_04

W Salcie zatrzymalibyśmy się na nie więcej niż jeden dzień, ale po trzech tygodniach jazdy po argentyńskim outbacku potrzebowaliśmy chwili oddechu. Tu pożegnaliśmy się z samochodem i stąd też kupiliśmy bilety autobusowe do San Pedro de Atacama. Pomiędzy jedną a drugą aktywnością minęło parę dni, które spędziliśmy na tak zwanym nicnierobieniu. Salta nie przypadła nam specjalnie do gustu. Miasto okazało się znacznie większe niż sobie wyobrażaliśmy i większość czasu było spowite w chmurach. Mieliśmy też … Czytaj dalej

Kolorowo mi!

2014_argentyna_los_colorados_08

Na salarze spędziliśmy dużo więcej czasu niż rozsądek nakazywał, a na drodze do najbliższej cywilizacji wyrosła nam znów niesamowita przełęcz i droga miliona zakrętów. Planowaliśmy dojechać do pierwszej miejscowości zaraz za przełęczą, wybraną tak naprawdę na chybił trafił i jadąc do niej cały czas zastanawialiśmy się, czy będzie tam jakiekolwiek spanie. Bardzo się więc zdziwiliśmy, gdy jeszcze przed Purmamarca (czyli tą planowaną miejscowością) zobaczyliśmy piękne, wypielęgnowane hotele SPA. Takich „widoków” w Argentynie jeszcze nie mieliśmy! … Czytaj dalej

Kopalnia soli

2014_argentyna_salinas_grandes_07

– Aniu, skąd się bierze sól? – Z wielkiego białego jeziora… – Taaak? – No tak! Tam jest taka koparka i ładuje sól na ciężarówkę! Sama widziałam i nawet jadłam wielkie kawały soli! Salinas Grandes to pierwsza kopalnia soli, jaką Ania widziała w życiu! I rzeczywiście wskoczyliśmy na białą solną taflę i podglądaliśmy jak spychacz zgarniał sól na kopczyki, a następnie ładował ją na ciężarówkę. My w tym czasie podjadaliśmy sól prosto z salara, a … Czytaj dalej

Pociąg do chmur

2014_argentyna_san_antonio_12

Z zachmurzonej zimnej Salty wyjeżdżamy dość wcześnie, by pokonać trasę osławionego pociągu do chmur. Zamiast do wagonu wsiadamy w naszą srebrną strzałę i drogą numer 51, która gdzieniegdzie przecina się z trasą pociągu, jedziemy do San Antonio de los Cobres. Po niecałych dwóch godzinach wyjeżdżamy ponad chmury i od razu świat robi się piękniejszy :) Jedziemy argentyńskim szutrem po drodze mijając malutkie osady, ruiny indiańskich wiosek (jedna nawet wybudowana była mniej więcej w czasach Angkor!) … Czytaj dalej

W krainie kaktusów

2014_argentyna_kaktusy_01

Lata temu miałam niewielką kolekcję kaktusów – parę miniaturek w kolorowych doniczkach jak i kilka wielkich kwitnących. Te kolczaste roślinki nawet ze mną trochę po świecie jeździły. Jeden przywiozłyśmy z mamą z Węgier, a inny jechał autokarem z Krakowa do Monachium :) Wtedy do głowy by mi nie przyszło, że w przyszłości będę spacerować między ich ogromnymi kuzynami! Pierwsze kaktusy na naszej argentyńskiej drodze pojawiły się gdzieś między Kanionem Talampaya a Valle de la Luna. … Czytaj dalej