Grinnell Glacier

2014_usa_grinnell_07

Po naszych doświadczeniach z Nowej Zelandii, gdzie na własne oczy mogliśmy zobaczyć, jak jedne z najsłynniejszych lodowców na świecie w ciągu ostatnich kilku lat po prostu wyparowały uznaliśmy, że lodowców nie należy odkładać na później. Coraz bardziej ostrzymy więc sobie apetyt na Alaskę, słynny argentyński Perito Moreno, Islandię, a nawet ciągle pełne pięknych lodowców nasze Alpy! Efekt cieplarniany zdecydowanie daje się im wszystkim we znaki i może to ostatnia szansa na to, żeby zobaczyć niektóre lodowce zanim kompletnie znikną. Tutaj też wszystko wskazuje na to, że taki park Glacier, w którym teraz jesteśmy, wkrótce zostanie parkiem Lodowców tylko z nazwy. Dlatego będąc w okolicy musimy skorzystać z okazji i zobaczyć coś z bliska!

2014_usa_grinnell_01

Ruszamy więc w góry. Przed nami 19 kilometrów, 480 metrów w górę i w dół, a do tego lekki stresik: spotkamy po drodze miśki, czy nie? Zaczynamy po płaskim przez las, opcjonalnie można byłoby wyskoczyć z kasy i część przepłynąć łodzią. Jednak takie przyjemności kosztują w Hameryce fortunę, w porównaniu z podobnymi w Azji bądź w Ameryce Południowej. A tu jest przyjemnie, chłodno, mało ludzi, więc płynąć nie musimy, możemy iść ;)  Chwilę później zaczynamy się delikatnie piąć pod górę prosto w stronę szczytów upstrzonych tu i ówdzie białymi plamami lodowców. Po lewej stronie mamy fantastycznie kolorowe jeziora – jedno, drugie, trzecie. Jest pięknie! Po którejś z kolei przerwiczce Ania kapituluje i prosi o nosidło. Nie mam nic przeciwko, bo to w końcu długi szlak jak na małe nóżki, ale po paru minutach moje plecy szybko przypominają sobie Himalaje. Choć z drugiej strony cieszę się z posiadania niejadka, bo dźwigać „naście” a „dzieści” to spora różnica ;)

2014_usa_grinnell_05

Po jakiś dwóch godzinach, paru postojach, gadkach szmatkach z innymi turystami, zaprzyjaźnianiu się z kozicami i wiewiórami docieramy do punktu, który ponoć przez wielu ludzi jest mylnie brany za koniec szlaku. Sporo tu cienia, parę ławek, są nawet wychodki gdzieś głęboko w lesie. My idziemy dalej przed siebie, na niewielkie skalne wzgórze tuż przed nami … a gdy już na nim jesteśmy nie zatrzymujemy się ani na chwilę, tylko biegniemy dalej przed siebie, tym razem w dół, w stronę turkusowego jeziorka, na którym dryfują kawałki lodowca! A raczej cała masa większych i mniejszych białych brył! Istne cudo! Wychwalane przez nas do tej pory jeziorko pod Mount Cook nagle odeszło w cień dużo piękniejszego amerykańskiego kuzyna! Zbiegamy w mgnieniu oka na sam brzeg jeziora i rozkładamy się nad nim na długą chwilę. Łowimy dryfujące bryłki lodu, moczymy stopy i dłonie w lodowatej wodzie, kibicujemy paru śmiałkom, który skaczą do jeziora na szybką, odświeżającą kąpiel … i o matko! ratujemy Anię, która bawiąc się na brzegu ześlizguje się do lodowatego jeziora wpadając do mroźnej wody po pas!

2014_usa_grinnell_10

Później jest już tylko z górki, biegniemy niemal cały czas, żeby dorównać kroku naszej prywatnej górskiej kozicy Ani :) Słońce powoli chowa się za górami i na szlak wychodzą przeróżne zwierzęta:  małe wiewiórki, większe świstaki, piękne owce z imponującymi rogami i nawet jedna zabłąkana biała kudłata górska koza. Co ciekawe, jesteśmy na jednym z najbardziej uczęszczanych szlaków w parku, a spotykamy tu więcej zwierząt niż ludzi. Aż strach pomyśleć, czego można się spodziewać na szlakach w tak zwanej dziczy, która stanowi większość parku? Kolacji zajadanej wspólnie z pumą i niedźwiedziem?! :)

2014_usa_grinnell_13

Otagowany , , .Dodaj do zakładek permalink.

2 Komentarzy do Grinnell Glacier

  1. Natalia mówi:

    Uwielbiam patrzeć na lodowce! Dlatego bardzo polecam Wam Islandię:) Co do Stanów- mam wielkie marzenie, by tam jechać, ale przeraża mnie ich polityka wizowa… Zdjęcia przepięknie (jak zwykle!) Pozdrawiam z Oaxaca!

  2. Domi mówi:

    Lodowce są niesamowicie piękne! Niestety znikają tak szybko :( Bardzo chcielibyśmy zobaczyć ich jak najwięcej póki jeszcze to możliwe.

    A Stany i ich polityka wizowa … w tym temacie się chyba przez najbliższe lata nic nie zmieni … Niestety :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>