Niemiecki Wielki Kanion - Baybachklamm

Okazuje się, że czas izolacji spowodowany koronawirusem ma także swoje dobre strony. Spytacie jakie? A choćby takie, że co weekend eksplorujemy okolice, te które do zaoferowania mają łatwe i ciekawe szlaki turystyczne. Takie w sam raz na siły niespełna pięcioletniego piechura. Jednym z naszych odkryć jest rejon Hunsrück, który kusi nas tutejszym Wielkim Kanionem. A Wielkie Kaniony to my lubimy! :)

Na dobry początek … w dół Wielkiego Kanionu

2020_niemcy_baybachklamm_01Z wielką ciekawością parkujemy na leśnym parkingu za niewielką miejscowością Heyweiler. Samochodów na szczęście jest niewiele, więc oddychamy z lekką ulgą, bo obawialiśmy się tłumów na szlaku. Bądź co bądź ze względu na koronawirusa sytuacja jest teraz bardzo niepewna i do końca niewiadomo co można, a co nie. Najważniejsze jest jednak to, że szlak Baybachklamm nie jest zamknięty! Ciekawie zaczyna się robić już parę metrów za drewnianą bramą, oznaczającą początek szlaku. Pojawiają się pierwsze skały, jedna lub dwie poręcze, a dość wąska ścieżka prowadzi zakosami w dół. Naprawdę nam się tu podoba!

Niemiecki Wielki Kanion - droga w dół

Schodzimy do strumienia, by następnie wspinać się pod górę. Znów zakosami, tym razem jednak w zupełnie innej scenerii. Nie ma tu już skał, za to na około rosną identyczne wąskie drzewa z soczyście zielonymi liśćmi. Chwilę później docieramy do łąki, na której brzegu ładujemy bateryjki na wielkiej drewnianej ławce postawionej z myślą o wędrowcach. Następnie przechodzimy przez niewielką miejscowość, przy okazji znajdując w samym jej środku geocachowego skarbika.

Strumień, poręcze i kopalnie

Niemiecki Wielki Kanion

Dalej jest znów w dół, aż do samego strumyka Baybach. Podejrzewamy, że to właśnie miejsce skojarzyło się komuś z Wielkim Kanionem i stąd ta nieoficjalna nazwa szlaku. Choć umówmy się szczerze, temu kanionowi daleko jest do jego wielkich braci ;) Nad strumykiem zatrzymujemy się na długą przerwę, bo jest tu sporo do zrobienia! Musimy na przykład przejść po zwalonym nad strumieniem drzewie na drugą stronę oraz znaleźć kolejnego ukrytego tutaj skarbika. Uczymy się też puszczać kaczki z kamieni… i tu ku wielkiej radości debiutuje Ania! Dodatkowo koniecznie trzeba nazbierać pełen plecak kamieni, które są idealnie płaskie i co za tym idzie świetnie nadają się do wymalowania farbami.

Po odpoczynku od razu czekają nas atrakcje na szlaku w postaci skały obitej poręczami. Dla Patryka poręcze te są nie lada atrakcją i przejście tego „trudnego” momentu daje mu naprawdę sporo satysfakcji! Tego typu atrakcje na szlakach sprawiają, że dzieci ani razu nie narzekają na nudę czy bolące nóżki, za to każde kolejne metry traktują jak naturalny plac zabaw. 

2020_niemcy_baybachklamm_09

Po drodze zaglądamy jeszcze do paru byłych kopalni łupków oraz ratujemy żuki przechodzące przez ścieżkę. Na parking wracamy oficjalnym skrótem pnącym się dość stromo pod górę. Z dumą patrzymy na dzieci, które bez problemu przeszły te 9 kilometrów i naprawdę cieszy nas to, że z tego szlaku miały prawdziwą frajdę! Na parkingu zaś … rozsiadamy się na ławeczkach zbudowanych dookoła wielkiego drzewa, wystawiamy buźki do przyjemnego wiosennego słoneczka i rozpalamy mały przenośny grill :) Co jak co, ale na porządną kolację zasłużyliśmy wszyscy!

2020_niemcy_baybachklamm_10

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *