Tanio… Taniej… SPIRIT

2014_usa_spirit_01

Co to ma być? Tym klaustrofobicznym, podmiejskim przystankiem autobusowym mamy lecieć do Ameryki??? Ja wiem, że z premedytacją kupiliśmy nieprzyzwoicie wręcz tanie bilety i to od podejrzanie wyglądającej ultra taniej linii lotniczej o najgorszych opiniach na Internecie, której istnienia nie do końca byliśmy pewni i do samego dnia wylotu chodziło nam po głowach, że może jednak zostaliśmy nabici w butelkę. A jednak – Airbus A319 z krwi i kości został podstawiony, a my powoli zajmowaliśmy miejsca, które już na pierwszy rzut oka z tak zwanymi fotelami lotniczymi raczej nie miały niczego wspólnego. Nie ma się co oszukiwać, nie spodziewaliśmy się królewskich wygód, ale jednak liczyliśmy na jako takie ludzkie warunki i nędzny, sztywny kawałek plastiku obciągnięty tanim skajem od razu wywołał u nas szczere uczucie obrzydzenia, ale i żywe zainteresowanie i zaczęliśmy je opukiwać z każdej strony, odkrywając absurdalną prawdę – siedzenia nie mają nawet regulowanego oparcia… Co ciekawe, inni pasażerowie nie wydawali się okazywać żadnego entuzjazmu, pewnie już wcześniej ten temat przerabiali. A może lecieli pierwszy raz w życiu samolotem i myśleli, że tak ma być… Ale jednak twarde, obskurne siedzonka rodem z dworca PKP w obliczu wielogodzinnego i to nocnego lotu międzykontynentalnego spowodowały u nas szyderczy śmiech. No dobra, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy i usiedliśmy, ale pomieściliśmy się tylko dzięki temu, że Ania była w środku.

Tanich linii nie unikamy, ale wręcz przeciwnie, z wielkim optymizmem korzystamy z nich gdzie tylko to możliwe. Tanie linie lotnicze są dobre, bo są dobre i tanie. Zazwyczaj nie mamy zbyt wiele bagażu i nie bolą nas dodatkowe opłaty, ale i tak zawsze upychamy wszystko kolanami jak możemy i nawet w tropikach wrzucamy na siebie dodatkowe rzeczy, żeby tylko uszczuplić plecaki.  Nie potrzebujemy darmowych drinków, darmowych przekąsek, darmowych posiłków i darmowych filmów od „normalnych” linii lotniczych, bo żadna z tych rzeczy wcale darmowa nie jest. U tanich linii płacimy tyle, ile musimy i nic więcej. Nigdy nie dopłacamy za rezerwację siedzeń, a i tak z paroma wyjątkami zawsze udaje nam się siedzieć razem. I do tej pory bezkrytycznie lataliśmy różnej maści tanimi liniami, choć przelot z VietJet-em zaowocował praniem plecaka pod prysznicem i przy okazji prawie zalaniem hostelu… A mistrzostwem taniości okazała się AirAsia, gdzie za 8-godzinny przelot z Kuala Lumpur do Sydney zapłaciliśmy po 70 Euro od głowy… Ale jakby nie było, wszystkie do tej pory tanie samoloty z grubsza zawsze wyglądały jak samoloty. Spirit Airlines bardziej przypomina tramwaj. I to kiepski tramwaj. Dla wielu ludzi Ryanair to skandal, ale Spirit to zupełnie inny wymiar beznadziei, przy którym Ryan wypada lepiej niż Lufthansa. Lot ze Spiritem to niezapomniane przeżycie, po którym nawet wietnamskie autobusy będą luksusem. Nienawidzimy Spirita, ale z drugiej strony go kochamy. Za to że pozwolił nam zaoszczędzić kilkaset dolarów. I pewnie jeśli będzie okazja, to znowu z nim polecimy. A mamy nadzieję, że będzie :)

2014_usa_spirit_02

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

6 odpowiedzi na „Tanio… Taniej… SPIRIT

  1. Sławek mówi:

    Hmm… Za PRL-u określenie „autobus z siedzeniami lotniczymi” było synonimem luksusu…

    Nie chciałbym, aby zabrzmiało to zbyt napuszenie, ale zobaczcie jak się dziadujemy. Świat nie idzie w kierunku: zarabiamy coraz więcej, aby coraz wygodniej podróżować, tylko w wręcz przeciwnym.

    • Piotrek mówi:

      Taki paradoks. Amerykanie robią teraz samoloty z siedzeniami tramwajowymi, a peruwiańskie autobusy oferują komfort do tej pory zarezerwowany tylko dla samolotowej biznes klasy :)

      • Sławek mówi:

        To się zgadza. Gdy po powrocie z Chile opowiadałem, że chyba długo w Polsce nie będziemy mieli takich wypasionych autobusów jakie tam jeżdżą, to z niedowierzaniem się uśmiechali. ;)
        Wszystko zależy oczywiście od klasy. Podróżowaliśmy po Chile Tur-Busem, ale raz wsiedliśmy do złapanego „na stopa” autobusu Kenny Bus i… szczeny nam opadły! W siedzenie się po prostu człowiek wtapiał, przycisków do regulacji chyba z dziesięć…
        Ech, niepotrzebnie się rozmarzyłem… :)

  2. Justyna mówi:

    Hej Domi i Piotrek! czy moglibyście napisać coś na temat ubezpieczeń podróżnych z których korzystacie? Planuje zakup biletów do Azji a tu wulkan znów wybucha w Islandii :( Zastanawiam sie czy jest jakaś firma która w razie czego zwróci mi koszt biletów. Może polecacie tę z której sami korzystacie? pozdrawiam

    • Piotrek mówi:

      My korzystamy z Travel Nation, głównie ze względu na wielomiesięczny pobyt w USA i Kanadzie. Firma jest z UK i może nie jest najtańsza, ale my wolimy zapłacić trochę więcej i spać spokojnie. Oferowane odszkodowania są nieporównywalnie wyższe niż te od polskich firm, ale na szczęście nie mieliśmy jeszcze okazji sprawdzić, jak to działa w praktyce… Opinia na Internecie jest w każdym razie bardzo dobra. Rzuć okiem na ich ofertę – w wersji Comprehensive dają £500 od „Catastrophes and Natural Disasters”. Nie wiem, na jak długo się wybierasz, ale przy krótszych wyjazdach cena wcale nie wychodzi taka wysoka. Na dziecko dają 50% zniżki. Powodzenia ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *