Skały, grzyby i… historia pewnej loterii…

8 rano, dzwoni budzik. Na wakacjach to dla nas środek nocy, ale mimo to wszyscy w trójkę wygrzebujemy się z ciepłych śpiworów i nie myśląc nawet o śniadaniu maszerujemy z prosto do budynku BLM. Każdego poranka odbywa się tu słynna i bardzo wyjątkowa loteria – do wygrania jest… możliwość zobaczenia The Wave!!! To w Kanab temat numer jeden zarówno wśród turystów jak i miejscowych. Tak jakby całe miasteczko żyło tylko tą loterią… Nam też słynna … Czytaj dalej

W krainie kanionów szczelinowych

Kaniony niesamowicie nas fascynują! I to do tego stopnia, że już następnego dnia po powrocie z Wielkiego Kanionu wybieramy się do kolejnego kanionu. Tyle że ten jest z zupełnie innej bajki – to kanion szczelinowy! Wire Pass to świetny szczelinowiec w sam raz na krótką jednodniową wycieczkę, ale… to też zaproszenie do czegoś  większego… do kolejnej wyprawy życia :) Otóż Wire Pass łączy z „cywilizacją” jeden z najdłuższych i najgłębszych kanionów szczelinowych w południowo-zachodnim USA, a może i … Czytaj dalej

Wielka Wyprawa do Wielkiego Kanionu

Dziś od samego rana pochłonięci jesteśmy tylko i wyłącznie Wielkim Kanionem. Mimo, że pogoda jest piękna i bardzo korci nas, żeby wyskoczyć gdzieś w teren choć na parę godzin, to jednak cały dzień przeznaczamy na szeroko pojęty odpoczynek. Z którego zresztą niewiele pozostaje, bo przede wszystkim musimy przygotować się do trekkingu. Z boku musi to całkiem ciekawie wyglądać, kiedy zwijamy kompletnie namiot wraz z materacem i śpiworami, upychamy do plecaka, po czym rozkładamy wszystko z powrotem. … Czytaj dalej

Jak ugryźć Wielki Kanion Kolorado

Zaczęło się od głupiego gadania przy piwie… „To może jak już będziemy w Arizonie, to zejdziemy NA SAMO DNO Wielkiego Kanionu? Zobaczymy z bliska rzekę Kolorado, to będzie coś wielkiego! I to dosłownie! Taka prawdziwa przygoda, a nie tylko jakieś tam zwiedzanie…” Pierwszy raz Wielki Kanion Kolorado przyszedł nam do głowy, kiedy byliśmy jeszcze w Kanadzie. Wcześniej go nie planowaliśmy, a dokładniej rzecz biorąc celowo go w planach pominęliśmy, bo widzieliśmy go już parę lat temu i … Czytaj dalej

Kanion de Chelly

Wjeżdżamy na terytorium Indian Navajo. Z jednej strony wszystko ciągle wygląda tak samo, podobnie, jak poza granicami rezerwatu, ale jednak od razu rzucają się nam też w oczy pewne różnice. Na przykład to, co mamy za oknami, to same nieużytki i wielkie połacie przesuszonej trawy. Wygląda na to, że wszystko żyje tu swoim własnym życiem i nie widać jakichkolwiek śladów zagospodarowania ziemi. Bo w sumie czym tu gospodarować, jeśli wokół same skały i piach. Takie … Czytaj dalej