Od plaży do plaży

W Sydney poza oczywistą oczywistością w postaci opery i ogólnym rzuceniem oka na centrum chcieliśmy zobaczyć także wybrzeże. Miasto jakby nie było jest położone na brzegu oceanu i głupio byłoby go nie zobaczyć. Na plażowanie mieliśmy przeznaczony cały dzień, ale jet lag tym razem zadziałał wyjątkowo skutecznie i obudziliśmy się dopiero przed południem. Na śniadanie doczłapaliśmy więc w porze lunchu, ale przynajmniej załapaliśmy się na popołudniowe happy hours u naszego Taja. Na szczęście w Australii … Czytaj dalej

Sydney

Nareszcie lecimy na koniec Świata! Z okien samolotu widzimy bezkresne przestrzenie, pustynie, gdzieniegdzie skaliska. Jest i jedno skupisko czerwonawe i zastanawiam się, czy to właśnie Uluru i spółka? Przed lądowaniem w Sydney robi się zielono, teren się fałduje, między pagórkami wiją się niebieściutkie rzeki, a do tego niebo jest czyste i tak intensywnie niebieskie, jak na większości zdjęć z Australii. Wiemy, że mielibyśmy tu co robić i aż łezka kręci się w oku, że będziemy … Czytaj dalej