Święta na Lanzarote

2016_hiszpania_lanzarote_swieta_02

Pewnego grudniowego wieczora siedzieliśmy w kuchni i mentalnie przygotowywaliśmy się do… kolejnej przeprowadzki! Przez najbliższe tygodnie czekało nas pakowanie całego dobytku w kartony, owijanie szklanek w bąbelki, a na dokładkę – rozkręcanie kuchennych mebli… Tym razem przeprowadzka spadła na nas jak grom z jasnego nieba i najgorsze było w tym to, że wypadła tuż przed samymi Świętami. I prawdę mówiąc, bardzo kiepsko widzieliśmy nasze szanse na wyrobienie się ze wszystkim nie tylko przed Bożym Narodzeniem, ale w ogóle przed Nowym Rokiem. I kiedy tak siedzieliśmy i snuliśmy wizję Wigilii na kartonach, właśnie wtedy przyszła wiadomość od mojego brata: „Kupiliśmy bilety na Lanzarote!”. Ach, nie mógł trafić w lepszym momencie! My tu robimy burzę mózgów i planujemy jak tu całą logistykę zorganizować, a ten zawraca głowę jakimiś wakacjami. Ale ziarenko zostało zasiane i w dodatku trafiło na bardzo podatny grunt… Jeszcze tego samego wieczora my też mieliśmy bilety na samolot :)

Dopiero następnego dnia zeszliśmy myślami na ziemię i zaczęliśmy się drapać po głowie. A co z przeprowadzką? Przecież nikt tego za nas nie zrobi. Poza tym jeśli mielibyśmy szansę jechać gdzieś na Święta, to mnie bardziej ciągnęło do Polski, do rodziców, a nie na jakieś Kanary. Po ubiegłorocznych świętach w Australii te chciałam spędzić w rodzinnym gronie, przy choince, barszczu i karpiku… Na domiar złego okazało się, że na Lanzarote noclegi zabukowane były niemal co do jednego! Wysłaliśmy kilkadziesiąt maili i co rusz dostawaliśmy wiadomość zwrotną: „Sorry, we are fully booked…”. Niby wreszcie udało nam się coś znaleźć, nawet zrobiliśmy rezerwację bo można było bez żadnych zaliczek i zobowiązań, jednak wszystkie te nasze wątpliwości zaczęły układać się w jasny przekaz: „Rezygnujemy”.  Temat świąt na Lanzarote całkowicie wymazaliśmy z naszych głów…

2016_hiszpania_lanzarote_swieta_04

Za to uporaliśmy się z wszystkimi meblami i kartonami. Grudzień mijał nam na koczowaniu u znajomych i tylko odbiór nowego lokum opóźniał się nam z dnia na dzień. Aż wreszcie okazało się, że klucze dostaniemy dopiero na kilka dni przed Świętami. Któregoś dnia Piotrek podczas lunchu zagaił: „Domi… przecież to jest bez sensu. Nie będziemy w Święta ustawiać mebli i wiercić dziur w ścianach…”

Oddaliśmy stare mieszkanie i rzutem na taśmę przewieźliśmy wszystko do nowego domu. Aż nie do uwierzenia, jak mogliśmy tyle tego zgromadzić w ciągu zaledwie dwóch lat! Ustawiliśmy górę mebli, sprzętów, pudeł i ubrań i tak to zostawiliśmy. Wygrzebaliśmy tylko letnie ciuchy, stroje kąpielowe i… polecieliśmy! Na Lanzarote, naszą pierwszą z Wysp Kanaryjskich. Dokładnie dzień przed Wigilią szybowaliśmy nad zachmurzoną Europą w stronę wyspy niespodzianki. Bo nie ma co ukrywać, że o Lanzarote wiedzieliśmy tyle co nic!

A na miejscu czekało nas wielkie zaskoczenie. Przemiły gospodarz o imieniu Domingo przywitał nas w progu wielkiego domu, a kiedy weszliśmy do środka, zobaczyliśmy pięknie przystrojoną choinkę, pełno ozdób świątecznych, lampek, bombek, pozłacanych łańcuchów, a w kuchni kubeczki z bałwanami i Świętym Mikołajem. Takiego nastroju świątecznego na Wyspach Kanaryjskich nigdy byśmy się nie spodziewali!

2016_hiszpania_lanzarote_swieta_06

Dzień wcześniej na Lanzarote przyleciał mój brat z rodziną i przyjaciółmi. Boże Narodzenie spędziliśmy więc jakby nie było w rodzinnym gronie ;) W Wigilię zamiast karpia na stół wjechały przepyszne grillowane krewetki własnej roboty, a resztę Świąt ku uciesze dzieciaków spędziliśmy na plaży i jeżdżąc z miejsca na miejsce dookoła wyspy. Każdego poranka delektowaliśmy się długimi śniadaniami, świeżo zaparzoną kawą i przede wszystkim słońcem, które wpadało do naszej jadalni przez szeroko otworzone okno. Za oknem na cytrynowym drzewku co rano siadały ptaszki i radośnie ćwierkały. Dzieciaki były wniebowzięte, my też! Zasypiając jednego wieczora pomyślałam o tym, jak bardzo ten grudzień był dla nas zwariowany. Zastanawiałam się, co też myślą nasze dzieciaki, które w ciągu zaledwie miesiąca musiały przyzwyczaić się do czterech różnych domów i czterech różnych łóżek, w których wieczorami układały się do snu. Wydawało się, że całe to wariactwo zupełnie je omija, a krótkie wakacje w samym środku zimy, to jeden z lepszych gwiazdkowych prezentów jakie mogliśmy im i sobie zafundować….

Dodaj do zakładek permalink.

6 Komentarzy do Święta na Lanzarote

  1. Ilona mówi:

    Ajć! Jak ja marzę, żeby nas spakować i wyjechać w nieznaną podróż zostawiając wszystko za sobą… Ale na to musimy jeszcze troszkę poczekać.

  2. ada mówi:

    Jak ja kocham takie spontaniczne wyjazdy!!! Aż miło poczytać ;).

  3. Magda mówi:

    Zazdroszczę jak nic :) Najlepszy prezent od Was dla Was. Dzieciaki mają i będą miały wspaniałe wspomnienia.

    • Domi mówi:

      Takie prezenty lubimy! :)

      A dziecięce wspomnienia to w ogóle niezły temat, bo dzieciaki zapamiętują zupełnie inne rzeczy niż my. Jak nam Ania zaczyna coś wspominać, to niejednokrotnie drapiemy się po głowach i wspólnymi siłami próbujemy dojść do tego, czego to jej wspomnienie dotyczy ;))))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>