Heidelberg

2011_niemcy_heidelberg1_05

Po sobocie spędzonej na spotkaniach z agentami nieruchomości i oglądaniu mieszkań przyszła kolej na niedzielę i planowaną już od dawna wycieczkę do Heidelbergu. Heidelberg jest wg. przewodników jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w kraju i faktycznie – większość mijanych przez nas osób wyglądała jak rasowi turyści z aparatami i wyrazem zachwytu na twarzach ;)
Dla nas pierwszym naszym celem był punkt widokowy Königstuhl, na który można wyjechać samochodem, kolejką górską lub wejść na piechotę. My wybraliśmy wariant pierwszy :) Widoki z Königstuhl są zadziwiające – płasko po horyzont! Szkoda, że jeszcze nie orientujemy się w terenie i nie wiedzieliśmy na co patrzymy, ale i tak było ciekawie. Miejsce to jest też dobrą bazą wypadową na spacery po lesie, a sam dojazd z Heidelbergu do parkingu przy tarasie widokowym przypominał nam trochę parki narodowe w USA;)

Z Königstuhl skierowaliśmy się prosto w stronę zamku. Wspinaczka po kocich łbach na zamek z wózkiem okazała się  niezłym fitnessem, dlatego też całkiem chętnie zatrzymywaliśmy się często po drodze, żeby podziwiać panoramę ;) W południe na dziedzińcu zamkowym rozpoczęły się przedstawienia i inne atrakcje o wdzięcznej nazwie Frühlingserwachen (budzenie wiosny). Atrakcje (i przyciągające je tłumy) sprawiły, że zamek obejrzeliśmy pobieżnie, nie znajdując największej na świecie beczki na wino.
W centrum spotkaliśmy się ze znajomymi, pospacerowaliśmy trochę wspólnie wokół katedry i po starym mieście.

Heidelberg jest bez wątpienia miejscem, w które jeszcze wrócimy. Przede wszystkim kusi nas Philosopenweg (tym razem bez wózka) i zdeptanie zaułków starego miasta.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *