Eastern Hajar

2018_oman_eastern_hajar_06

Góry, jakie wyrastają przed nami w drodze do najsłynniejszego w Omanie wadi całkowicie nas zaskakują. Niby wiedzieliśmy o istnieniu pasma górskiego Eastern Hajar, ale szczerze powiedziawszy nie spodziewaliśmy się, że góry te będą równie wysokie i fascynujące co góry Al Hajar. Asfaltową drogą wijącą się wśród skalistych, wysokich gór dojeżdżamy do niewielkiego, niemal całkowicie zapełnionego parkingu. Turystyczne tablice rejestracyjne od razu rzucają się nam w oczy, tak samo jak kręcący się wokół się ludzie. To oznaczać może tylko jedno: po tylu dniach spędzonych na totalnym odludziu znów dotarliśmy do cywilizacji…

Wadi Bani Khalid

2018_oman_eastern_hajar_04

Do Wadi idziemy odpowiednio przygotowani. Spodziewamy się zarówno tłumów – wszak Wadi Bani Khalid jest uroczym miejscem przyciągającym nie tylko tłumy turystów, ale również niewiele mniej miejscowych – jak i odpowiedniego miejsca do kąpieli. Uzbrojeni w stroje kąpielowe i ręczniki przechodzimy obok miejscówek obleganych przez miejscowych, mijamy znak ostrzegający przed niebezpieczeństwami czającymi się tuż za nim i … naszym oczom ukazuje się idealne oczko wodne! Z dodatkowymi atrakcjami w postaci cieplutkiej wody i całujących rybek! Po orzeźwiającej kąpieli idziemy w głąb Wadi, trochę pod pretekstem znalezienia obiecywanej w przewodniku jaskini, ale bardziej ze zwykłej ciekawości. Na końcu naszej drogi, przy wielkim głazie w płytkiej rzeczce, wskakujemy do wody po raz drugi. Po tylu nocach spędzonych nad morzem, słodka woda jest luksusem!

Grobowce Jaylah

2018_oman_eastern_hajar_09

Z Wadi Bani Khalid do Wadi Shab jedziemy … skrótem przez góry. A jakże by inaczej! Wytyczonej przez nas drogi skrótem tak naprawdę nazwać nie można – zarówno kilometrowo, jak i czasowo jedziemy dużo dłużej niż jechalibyśmy wzdłuż wybrzeża, jednak to co widzimy sprawia, że po raz kolejny zakochujemy się w omańskich górach i tutejszych szutrowych drogach. Droga, którą jedziemy to zwykła droga przecinająca łańcuch Eastern Hajar ze wschodu na zachód i łącząca górskie miejscowości. Dla nas jednak droga ta wcale nie jest taka zwyczajna! Za oknami podziwiamy piękne, skaliste, różnokolorowe góry. Szosa wije się i wspina na tyle ostro, że jedyny pojazd jaki mijamy podczas podjazdu – ciężki turystyczny motor nie jest w stanie wyjechać pod górę i na zakrętach w grząskim piachu zrzuca właściciela z siodełka.

W połowie trasy, na wielkim wypłaszczeniu znajdujemy kamienne grobowce sprzed 5000 lat! Parkujemy przy nich, dotykamy, zaglądamy i wchodzimy do środka. Tego typu miejsce to dla nas prawdziwa wisienka na torcie! Gdyby nie deficyt czasu i zimno, to chętnie zostalibyśmy tutaj na noc.

2018_oman_eastern_hajar_08

Wadi Shab

Do Wadi Shab wpływamy niewielką łódką, co jest oczywiście nielada atrakcją dla dzieci. Później już powoli dreptamy dnem niesamowicie pięknego wąwozu. Razem z nami idą zarówno turyści i turystki w króciutkich szortach (bez komentarza…), jak i całe rodziny lokalesów. Ci drudzy ciekawią nas o wiele bardziej, ponieważ dźwigają całe reklamówki jedzenia, wielkie aluminiowe garnki oraz cały sprzęt grający! Weekend rządzi się w Omanie swoimi prawami, a tłumne biesiadowanie (bez względu na miejsce) oraz gotowanie przysmaków (bez względu na ilość) w plenerze urzeka nas niesmowicie! Szlak przez wąwóz jest ciekawy i jak na Oman przystało bardzo malowniczy. Jest też jako tako oznaczony, więc zadzierając głowy do góry gubimy się raz czy dwa, dostarczając sobie przy tym dodatkowej rozrywki w postaci lawirowania między wielkimi głazami i skakania z kamienia na kamień. Kierunek jest jednak jednoznaczny, a gdy słyszymy głośne piski, wiemy że zbliża się cel naszej wędrówki: woda! :)

2018_oman_eastern_hajar_17

Do „jeziorka” znajdującego się na końcu Wadi Shab wskakujemy tylko po to, by się ochłodzić. I odświeżyć. Zdecydowana większość turystów podąża dalej. Na końcu tego długiego jeziorka znajduje się bowiem jaskinia, do której podobno można wpłynąć. My nawet nie próbujemy – za to długo cieszymy się kąpielą i słońcem.

Wadi Tiwi

Ostatnie z naszych omańskich wadi widzimy jedynie z okien samochodu. Droga biegnąca w górę doliny jest wyasfaltowana oraz niesamowicie wąska, szczególnie w tych paru niewielkich mijanych po drodze wioskach. Na samym jej końcu ponoć znaleźć można kolejną górską oazę, porównywalną z Wadi Shab lecz zdecydowanie rzadziej odwiedzaną. Czy to prawda? Nie sprawdzamy, ponieważ zawracamy mniej więcej w połowie drogi. Tego wieczora bowiem czeka nas kolejne nowe doświadczenie, którego nie dość że nie możemy się doczekać, to jeszcze nie chcemy się na nie spóźnić…

2018_oman_eastern_hajar_02

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *