Zdobywamy Wezuwiusz!!!

2016_wlochy_wezuwiusz_11

„Słuchajcie! Wezuwiusz to aktywny wulkan i może wybuchnąć w każdej chwili! Niee, ja się tego nie boję! Jedyne co mnie martwi to fakt, że wybuch wulkanu wszystko zniszczy. Zniknie moje miasteczko, mój ulubiony bar, zginę ja i zginą moi koledzy. Tą katastrofę przeżyje jedynie… moja żona!!!”- grobowym głosem zakomunikował przewodnik swojej onaklejkowanej wycieczce. Stał tuż przy wielkim kraterze Wezuwiusza, ubrany od stóp do głów w fachowe ubranie – wysokie skórzane buty, spodnie trekkingowe i czerwony polar. Swoją postawą i odpowiednią miną wzbudzał respekt godny starego wyjadacza i znawcy wulkanów. Wraz ze swoją grupką na szczyt wulkanu dotarł wielkim terenowym samochodem. Drogą nie dla plebsu, ale taką którą docierają tu tylko wybrani! Otaczająca przewodnika grupka „śmiałków” wybuchnęła śmiechem na myśl o żonie pana przewodnika. My zresztą też. Siedzieliśmy nieopodal, sącząc wino z plastikowych kubeczków i ze szczytu Wezuwiusza wypatrując ruin Pompejów. Oraz obserwując z zaciekawieniem rzucającego się w oczy przewodnika i uczestników wycieczki: dwóch mężczyzn wyraźnie zainteresowanych tematem, pana w eleganckim garniturze oraz młodą zblazowaną blondynkę dopytującą, kiedy wreszcie zakończą to zwiedzanie i wrócą do samochodu…

2016_wlochy_wezuwiusz_10

Chwilę później przewodnik zarządził powrót, a w małej chatce z przekąskami i pamiątkami zrobiło się spokojnie. Odpoczęliśmy jeszcze trochę i także ruszyliśmy w drogę powrotną. Pożegnaliśmy się z Włochem sprzedający wino, a ten na do widzenia wykrzykiwał jeszcze w naszą stronę „Viva Cracovia!!!”. Podążyliśmy jednak w kierunku przeciwnym do onaklejkowanej wycieczki. Wróciliśmy dokładnie tak samo jak przyszliśmy: najpierw brzegiem krateru Wezuwiusza, a następnie zakosami w dół szeroką, dobrze oznaczona kamienistą ścieżką wraz z rozkrzyczanymi wycieczkami szkolnymi i paniami w delikatnych skórzanych sandałkach. Cała wyprawa na Wezuwiusz okazała się tak naprawdę przyjemnym spacerkiem okraszonym widokami z jednej strony na Zatokę Neapolitańską, a z drugiej na głęboki i zarośnięty trawą krater Wezuwiusza, z którego … nawet … troszeczkę … się DYMIŁO! Kto wie… może przewodnik nie żartował?

2016_wlochy_wezuwiusz_15

Wejście na Wezuwiusz – informacje praktyczne

  • Wezuwiusz ma 1281 m n.p.m. więc całkiem dużo, biorąc pod uwagę że leży nad samym morzem. Podobno najczęściej spowijają go chmury, choć tego akurat nie możemy potwierdzić. My przez okrągły tydzień mieliśmy słoneczną pogodę, błękitne niebo i nawet na szczycie bardzo ciepłe temperatury – tylko kilka stopni mniej niż na wybrzeżu.
  • Na Wezuwiusz najłatwiej dostać się własnym/wypożyczonym samochodem – dojazd od północno-zachodniej strony z Torre del Greco lub Ercolano. Po ok. 30 min. dobrą asfaltową drogą docieramy do leśnego parkingu (GPS: N 40 49.695 E 14 24.897). Opłata parkingowa 5 Euro za cały dzień. Dalej jechać się już nie da, choć do parkowej bramy prowadzi kolejne 2km asfaltu. Z tego co zauważyliśmy wiele osób pokonuje ten odcinek pieszo, ale my akurat wybraliśmy wygodniejszy wariant – współdzielone taxi (shuttle). Bilet w jedną stronę kosztuje całe 1 Euro, więc naprawdę można zaszaleć zamiast iść z buta.
  • Bilet wstępu na Wezuwiusz kosztuje 10 Euro, dzieci do 120 cm wchodzą za darmo.
  • Szlak na szczyt to szeroka i lekko nachylona ścieżka z luźnego wulkanicznego kamienia. Śmiało można wchodzić bez górskich butów, widzieliśmy facetów w klapkach i paniusie w pantofelkach, chociaż my raczej sugerowalibyśmy co najmniej trampki ;)
  • Czas wejścia – sugerowany w górę i w dół to 90 minut. Chociaż nam jak zwykle zajęło to dużo więcej – zwiedzanie w żółwim tempie, z posiadówką na szczycie, podziwianiem krajobrazów i szukaniem skarbu. W sumie wyszło nam prawie 3 godziny.
  • Na Wezuwiusz można się także dostać od drugiej strony (od południa). To tędy właśnie jeżdżą autobusy 4×4 ze wspomnianym alpejskim przewodnikiem. Wycieczki organizowane są przez Busvia del Vesuvio, a oprócz samego wejścia na Wezuwiusz można na przykład wybrać wycieczkę z degustacją wina. Dla każdego coś dobrego, podobno nawet całkiem tanio. Oferta wydaje się ciekawa, choć z tego co zauważyliśmy wśród klienteli przeważają stroje wieczorowe ;) No a poza tym, my jednak woleliśmy zdobyć Wezuwiusza w sposób klasyczny – na własnych nogach :)
Otagowany .Dodaj do zakładek permalink.

19 Komentarzy do Zdobywamy Wezuwiusz!!!

  1. Natalia Tokarczyk mówi:

    Fajnie tam! My byliśmy obok kilka lat temu, ale spieszyło nam się na Sycylię:) A teraz już Maks ma więcej niż 120 cm;) Co za pech:):):) Pozdrowienia!

  2. Okiem Alexa mówi:

    Fajne miejsce, kiedy polecacie się tu wybierać?

    • Piotrek mówi:

      Po tygodniu spędzonym u stóp Wezuwiusza mamy jedno spostrzeżenie – rano lubi tonąć w chmurach i wtedy lepiej odłożyć wejście na późne popołudnie. Poza tym na Wezuwiusz można wchodzić przez okrągły rok, więc chyba każda pora roku będzie dobra, byleby nie lało ;)

  3. Ania mówi:

    Witam. Mam ochotę zadawać wam milion pytań o wasze podróże, ale większość już jakoś wyczytałam Nurtuje mnie jedno. Jeździliście z dziećmi od wczesnego wieku. Jak dziecko (małe, niemowlę) jeździło w jakichś dłuższych trasach w autobusie, aucie czymkolwiek? chodzi mi o to czy na kolanach? Widzę, że w Australii nawet wózka nie mieliście, więc chyba fotelika też? Zresztą w Australii pewnie go można wypożyczyć. Ale co z miejscami, gdzie nie można?

    • Piotrek mówi:

      Hej, fotelików używamy tam gdzie są dostępne czyli np. Australia, NZ, USA no i oczywiście Europa. W Australii mieliśmy foteliki dla obu dzieci – pożyczyliśmy razem z kamperem, bo nie chcieliśmy targać naszych własnych przez pół świata. Jeśli chodzi o inne rejony to przyznajemy się bez bicia, że fotelików nie używamy. Zdarzało się nam pożyczać samochody w Azji czy Am. Płd. i Ania jeździła bez fotelika, zresztą są sytuacje kiedy fotelik w ogóle nie wchodzi w rachubę, czyli właśnie jazda autobusem, busem, jazda na bocznych ławkach w typowej azjatyckiej taksówce (czyli na pace ;) ) nie mówiąc już o wszelkiej maści tuk tukach. W takich sytuacjach trzeba po prostu wziąć dziecko na kolana lub posadzić obok siebie, czyli zrobić dokładnie to co robili z nami nasi rodzice :)
      PS. Jeśli masz milion pytań to zadawaj, na każde spróbujemy znaleźć odpowiedź ;)

      • Ania mówi:

        hehe:) chcemy polecieć na Kubę jak małe będzie miało 4-5 m-cy. I patrząc na wasze zdjęcia, wszystko wydawało się proste. Aż zaczęłam sobie wyobrażać przejazdy w praktyce. Wiem że w autokarach jest straszna klima i tego się boję. Z kolei wynajem auta na Kubie może być trochę ryzykowny, ale chyba to nam pozostaje. Albo przesiedzimy 3 tygodnie w Hawanie, też będzie dobrze :)

        • Piotrek mówi:

          Ha! Też nam chodzi po głowie Kuba :) Myślę, że wcale nie trzeba jej od razu przejechać wzdłuż i wszerz, a już na pewno lepiej przesiedzieć choćby nawet 3 tygodnie w Hawanie niż przesiedzieć je w domu ;))) W autobusach z klimą potrafi być naprawdę zimno, to fakt, ale już na samą Kubę czeka Was długi lot z włączoną klimą, więc i tak musicie zabrać ciepłe rzeczy dla malucha. Raczej bym się tym więc nie przejmował ;)

          • Ania mówi:

            widzę, że przyszło wam trochę żyć podróżowymi wspomnieniami, przez szkołę. to dam pretekst do przypominania :) może przesadzam, ale jak robiliście z kąpielą malucha w odmiennych warunkach sanitarnych? chodzi mi o wodę- gotowaliście do kąpieli?:)

            • Piotrek mówi:

              Wspomnienia są na wagę złota, ale i tak nie ma to jak świeże bilety lotnicze :))) Jeśli chodzi o kąpiel w terenie to mamy bardzo prosty patent – zawsze mamy ze sobą mały dmuchany basenik (ø 50cm). Złożony nie zajmuje i nie waży nic, nadmuchany można napełnić i nawet w najgorszych warunkach spokojnie wykąpać malucha, a i nawet 6-latka ciągle chętnie do niego wskakuje :) Wodę nalewamy normalną z prysznica/kranu, przy małym dziecku trzeba tylko pilnować, żeby niczego nie spijało, bo kranówka może niestety zaszkodzić. Jeśli nie ma ciepłej wody dolewamy trochę wrzątku, trzeba dać dziecku odrobinę luksusu :)))
              PS. Basenik idealnie nadaje się też do prania!

  4. Borys mówi:

    macie wspaniałą rodzinę:) pozdrawiam:)

  5. Justyna mówi:

    A ja mam pytanie co to za nosidło? Sprawdza się? Czy ma odpinany panel? Ja noszę moją Emilię10 kg 20 msc w chuście na plecach. Ale coraz bardziej mi się wrzyna ta chusta w plecy i wiązanie zajmuje sporo czasu. I myślę nad nosidłem. Widzę, że nie jest to to samo w którym nosiliście Anię w podróży dookoła świata. A pytanie drugie jak się dostaliście na Wezuwiusz? Swoim środkiem transportu czy jakoś inaczej bo wybieramy się niedługo? Pozdrawiam gorąco :)

    • Domi mówi:

      Hej! Nosidło z Wezuwiusza to Manduca, a to z podróży to Ergobaby. Obydwa są bardzo wygodne i składają się z jednego kawałka ;) różnią się tym, że Manduca ma specjalną wkładkę dla noworodków, która przydawała się tylko wtedy gdy Patryk był maluśki. Teraz jednak wracamy do Ergobaby, bo jest ciut lżejsze i mniejsze po zwinieciu.

      Chusty uwielbiam i też używaliśmy ich nie raz na wakacjach, na zmianę z nosidłem. Nosidło jednak jest naszym zdaniem dużo wygodniejsze ;)

      A pod Wezuwiusz pojechaliśmy wynajętym samochodem. Alternatywą są wycieczki zorganizowane i taksówki.

      Kiedy się wybieracie? I na jak długo?

      Pozdrawiamy!

      • Justyna mówi:

        Dzięki za ekspresową odpowiedź:) Lecimy 06.03 -12.03 najpierw Rzym a potem Pompeje i być może Wezuwiusz. Jak myślicie ile czasu realistycznie przeznaczyć na Wezuwiusza wraz z dojazdem wejściem, zejściem w kompani 20 msc malucha? Bo zastanawiam się czy wchodzić na Wezuwiusz czy być może jednak zostać jeden dzień dłużej w Rzymie. A zakładam że cały dzień na Wezuwiusz to zdecydowanie za dużo a za mało by połączyć Wezuwiusz + Pompeje. I taką mam zagwozdkę na co lepiej postawić – miasto czy natura…. Co do chusty zgadzam się, niestety zaczyna się robić niewygodnie. Poza tym mi już jest ciężko dłużej nosić a mąż nie umie wiązać. Mam nosidło Storchenwiege Baby Carrier ale mimo świetnych recenzji moim zdaniem jest do niczego. Mała go nienawidzi a po 20 minutach noszenia robi się bardzo ciężko, jakoś ten ciężar się źle rozkłada. Więc do marca muszę coś wykombinować z tym nosidłem. Boję się kupować nowe nosidło bo na Storchenwiege utopiłam 450 zł i ciągle muszę nosić w chuście. Postaram się pożyczyć. Czy wasze ergobaby ma odpinany panel? Pozdrawiam serdecznie całą czwórkę:)

        • Domi mówi:

          Hmmm… a może uzależnijcie wyjście na Wezuwiusz od pogody? Aż sama zaczęłam się zastanawiać, jaka tam w marcu może być pogoda.
          Nam całe to wejście zajęło 3 godziny, ale tempo mieliśmy bardzo wolne i długo siedzieliśmy na samej górze przy winku. Sugerowany czas przejścia to 90 minut, więc jeden cały dzień na Wezwiusz, to zdecydowanie zbyt wiele. Myślę, że możecie się pokusić o połączenie go z Pompejami, w zależności od tego jak wiele Pompejów chcecie zobaczyć.

          Co do nosidła, to i w Ergo i w Manduce nic się nie odpina. Wszystkie części nosidła zszyte są ze sobą, w Ergo na stałe przyszyty jest nawet kapturek przeciwsłoneczny ;)))
          Pożyczyłabym Ci chętnie to nasze do wypróbowania, ale podejrzewam, że zbyt daleko od siebie mieszkamy ;))))

  6. Izabela mówi:

    Hej a jak to jest z godzinami wejścia na Wezewiusza? Lecimy w czerwcu do Rzymu i planujemy jednodniowy wypad aby zwiedzić Pompeje i Wezewiusza. I tak myślę, że skoro pogoda jest tam lepsza popołudniu i widoki piekne to może warto najpierw zwiedzić Pompeje a z Wezewiusza obejrzeć zachód słońca :)
    Pozdrawiam

    • Piotrek mówi:

      No nie wiem, czy Wam się uda, bo strona http://www.guidevesuvio.it twierdzi, że Wezuwiusz w czerwcu zamykają o 17, a zachód słońca to chyba grubo po 20. Tam faktycznie jest brama i mogą ją zamykać, jak skończą godziny urzędowania ;) Pod tym względem Pompeje są chyba otwarte dużo dłużej.

  7. sprytny ten sposób na wzrost :-) Dzięki za cenne wskazówki. Podczas mojego pobytu Wezuwiusz tonął w chmurach od rana do wieczora.

Odpowiedz na „AniaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>