Od Salerno po Sorrento

2016_wlochy_wybrzeze_amalfi_17

Nasz włoski tydzień charakteryzował sie falą zachwytów i miłych niespodzianek. To chyba ten pozytywny efekt uboczny nieplanowania, nieprzygotowania i nieczytania stert przewodników. Nie pamiętam, czy pisaliśmy już o tym, że nie lubimy przekopywania internetów przed przyjazdem w nowe miejsce? Że wyleczylismy sie ze spisywania list z miejscami do zobaczenia i odhaczenia? Że oglądanie czyichś zdjęć i czytanie czyichś wspomnień pozbawia nas radości poznawania? Że wszelkie podróżnicze rozczarowania wzięły się właśnie z niepotrzebnego „zgłębiania tematu” przed podróżą i niepotrzebnego wyobrażania sobie tego „jak tam może być”? Zachwyty zaś są niezapomnianą nagrodą za „odkrywanie” świata samemu, we własnym tempie i w obranym przez nas samych kierunku, a nie podążanie czyimiś śladami.*

Tak też z włoskim wybrzeżem było, bo … planowo miało go w ogóle nie być! Tak jak pisaliśmy miał być Neapol, jego wąskie uliczki i słynne kościoły. Ale gdy ciekawość i zamiłowanie do samochodowych przejażdżek zaciągnęły nas jednego dnia do Salerno i już z autostrady nad miastem zobaczyliśmy skaliste Wybrzeże Amalfitanskie, to od razu wiedzieliśmy że … to jest to! I że na tej jednej przejażdżce się nie skończy. Bo my po prostu uwielbiamy takie miejsca! Skaliste góry spotykające się z turkusowym morzem, droga wijąca się tysiącami zakrętów, sunąca mostami, znikająca w tunelach, nie będąca w stanie ominąć uroczych kolorowych miasteczek przyklejonych do potężnych skał.

2016_wlochy_wybrzeze_amalfi_21

Miasteczek, jak na Włochy przystało kolorowych, zatłoczonych i ciasnych. Tak ciasnych i zatłoczonych, że chcąc nie chcąc zwiedzanie tych najbardziej sztandarowych musieliśmy sobie odpuścić. Stanie w korkach czy polowanie za wszelką cenę na parking jakoś zupełnie nie wpisuje się w wakacyjny klimat. Spokój, relaks i czas na beztroską zabawę znaleźliśmy nie w najsłynniejszych miejscowościach Amalfi czy Positano, wpisanych zresztą na listę UNESCO, a na kamienistej plaży w Minori, czy w niewielkiej zatoczce La Praia na zachód od Amalfi, wciśniętej pomiędzy dwie imponujące  skały. W zatoczce tej skusiliśmy się po raz któryś już w naszym życiu na owoce morza i wreszcie po raz pierwszy z zachwytem stwierdziliśmy, że … lubimy! Ba! Chcemy więcej!

2016_wlochy_wybrzeze_amalfi_16

Wracaliśmy więc na to niesamowicie piękne wybrzeże trzy razy, za każdym razem odkrywając coraz to piękniejsze miejsca i za każdym razem trochę żałując, że nie mamy więcej czasu na dokładniejsze zbadanie półwyspu. Przedostatniego dnia pobytu we Włoszech trafiliśmy do Sorrento i wizyta ta jak zwykle utwierdziła nas w przekonaniu, że dobrze zrobiliśmy omijając miasta. Bo to co tam zastaliśmy, to klimat żywcem wyjęty z rodzimych Krupówek, tyle że ze sklepików zamiast oscypków kusiło wysokoprocentowe Limoncello, a zamiast skórzanych kierpców obuwie reklamowane jako idealne na Wezuwiusz. Plaża miejska zaś to dla nas jedno wielkie zaskoczenie, bo takich ogrodzonych i oczywiście płatnych drewnianych pomostów służących za plaże nigdzie w świecie nie widzieliśmy. Zjawisko to było dla nas niesamowicie ciekawe. I fotogeniczne. Dobrze jednak, że znaleźliśmy skrawek niepłatnego czarnego wulkanicznego piachu (pal licho, że w kącie nieco zaśmieconego), bo dzieciaki miały radochy co nie miara w sam raz na zakończenie włoskich wakacji!

2016_wlochy_wybrzeze_amalfi_31

*No dobra, tak naprawdę to … przed wyjazdem zapoznajemy się przynajmniej z mapą okolicy w google maps, a przy okazji oglądamy trochę zdjęć żeby mieć jako takie pojęcie na temat miejsca, w które się wybieramy.

Otagowany , .Dodaj do zakładek permalink.

3 Komentarzy do Od Salerno po Sorrento

  1. Natalia T. mówi:

    Rozumiem Was doskonale z tym ,,dawaniem się”zaskakiwać nowym miejscom. Też tak mam:) Pozdrawiam więc z zaskakującego Kirgistanu;P

    • Domi mówi:

      Czekam więc na wpis z Kirgistanu ;)
      I tak sobie myślę, że na szczęście w podróżach więcej jest tych pozytywnych zaskoczeń. I co najważniejsze, to one zostają w pamięci na dłużej.
      Buziaki! I do zobaczenia w Polsce!

  2. Ilona mówi:

    Super zdjęcia, bardzo klimatyczne :) Jest coś w tym co mówisz, że zwiedzanie „na spontanie” jest najlepsze. Jednak element zaskoczenia robi swoje, nie ma co planować, bo można się potem rozczarować :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>