Macie piciu?

2014_peru_machu_picchu_15

Sprzedam Wam historyjkę wymyśloną przez Szymona, która nie dość że nas wszystkich bardzo rozśmieszyła, to jeszcze chodziła mi cały czas po głowie, gdy deptaliśmy po Machu Picchu. Otóż dawno, dawno temu dwóch gringosów zapuściło się głęboko w peruwiańskie lasy i błąkając się od góry do góry zgubili drogę. Po wielu dniach skończyły się im zapasy jedzenia i wody i gdy bardzo spragnieni wreszcie wydrapali się na górę i zobaczyli wielkie kamienne miasto, to spotkawszy starego Indianina wykrztusili z siebie tylko: „macie piciu???”. No i tak już zostało … ;)

2014_peru_machu_picchu_10

Dziś my siedzimy na jednym z tarasów niedaleko budki strażnika i napatrzyć się nie możemy na widok jaki rozpościera się przed naszymi oczami. Na przepaścistych zboczach góry, praktycznie tuż pod naszymi stopami, wybudowane zostały tarasy, zapewne do uprawy roślin. Nad tarasami na niewielkim pagórku stoją ruiny świątyni, gdzieś miedzy kamiennymi domkami pasą się lamy, po prawej nad wszystkim góruje strzeliste Huayana Picchu. A w dole dużo, dużo niżej płynie sobie spokojnie rzeczka. Jak dla mnie ten widok to numer jeden. Jeden z piękniejszych (jak nie naj…), jakie widziałam podczas naszej już prawie rocznej podróży. Szczerze powiedziawszy to jedno z niewielu miejsc, które tak pozytywnie nas zaskoczyło. Bo niby człowiek widział Machu Picchu na milionach zdjęć, niby się przygotował na to co zobaczy … a jednak już gdy stanęliśmy na pierwszym punkcie widokowym, to szczęki nam opadły i zbieraliśmy je z tych kamieni aż do wieczora ;) Trzeba też powiedzieć, że to głównie lokalizacja Machu Picchu tak bardzo przyczyniła się do naszego odbioru tego miejsca. Jesteśmy w samym sercu strzelistych, zielonych gór, daleko od cywilizacji. Dostać tu się można albo idąc parę dni przez góry dawnym szlakiem Inków, albo można dojechać pociągiem. Kiedyś wydawało mi się to zupełnie niemożliwe, ale do miasteczka-bazy, z którego wszyscy wyruszają na podbój Machu Picchu, naprawdę nie prowadzi żadna droga, oprócz żelaznej. Nie ma się co dziwić, że miasto przez tak wiele lat zarastało zielskiem i nawet zachłanni konkwistadorzy nie natrafili na jego ślad.

2014_peru_machu_picchu_02

Chłonąc atmosferę siedzimy tak dalej na tym kamiennym inkaskim tarasie. W międzyczasie zrobiło się już dosyć późno i przewaliły się japońsko-chińskie tłumy. Czujemy się jakbyśmy byli tu niemal sami i aż trudno uwierzyć, że jeszcze parę godzin temu przebijaliśmy się przez liczne wycieczki. No niestety słabą stroną Machu Picchu są  tłumy…  Gdy znów trzeba porozpychać się łokciami by przejść, ustawić się w kolejce po zdjęcie, albo uciekać przez nachalnymi obiektywami, to trochę w całym tym zamieszaniu człowiek traci klimat. Ale tylko trochę ;)

Nas w tym wszystkim i tak najbardziej cieszy całodzienne zaangażowanie Ani  i werwa z jaką biega po kamiennym mieście. Niestety przekłada się ona na obdarte kolana i nos, gdy maluch ląduje we wnętrzu jednej z kamiennych świątyń wraz ze źle zatwierdzoną barierką. Cały wypadek na szczęście tylko strasznie wygląda (ufff…), a podrapany nosek do wesela się zagoi ;)

2014_peru_machu_picchu_08

A teraz może trochę konkretów. Bilety na MP kupiliśmy bez problemu dzień wcześniej w Ministerstwie Kultury w Cusco, omijając w ten sposób agentów i ich bezczelne prowizje. Na rządowej stronie można sprawdzić dostępność biletów, bo ilość wejść ograniczono parę lat temu do 2500 dziennie. Teoretycznie jest to pewien limit, ale dzień przed naszym wejściem na MP mimo pełni sezonu dostępnych było jeszcze 800 biletów na dzień następny … więc wygląda na to, że nie taki diabeł straszny. Jedyny minus jest taki, że kupując bilet tak późno można sobie jedynie pomarzyć o wejściu na górę Huyana Picchu, bo limitowane 400 biletów dziennie wyprzedane jest na kilka miesięcy w przód.

Tym razem z wielu powodów nie skorzystaliśmy z popularnej i najtańszej wersji autobusowo-wędrówkowej i Machu Picchu „zdobyliśmy” w jeden z najbardziej ceprowskich sposobów, czyli busem do Ollantaytambo, a później wesołym pociągiem Inka Rail do Aguas Calientes. Naczytaliśmy się o tym, że bilety na pociąg jest trudno dostać, ale my jakoś nie mieliśmy z tym żadnego problemu. Parę dni wcześniej weszliśmy po prostu na stronę Inka Rail i kupiliśmy „backpackerskie” bilety dla całej naszej piątki. Jest też PeruRail, który jeździ prosto z Cusco, ale wychodzi połowę drożej. Przy okazji chcielibyśmy też zdementować pogłoski, że pociągiem można pojechać jedynie z bagażem podręcznym. Nam jakoś udało się objechać i w obie strony oficjalnie przemycić wszystkie nasze toboły.

Następnego dnia z Aguas Calientes niemożliwie drogim autobusem podjechaliśmy pod samą bramę wejściową. Kupiliśmy bilety w jedną stronę mając w planach zejść z powrotem na nogach, ale Machu Picchu po godzinach szczytu tak nas zauroczyło, że zostaliśmy tak długo jak to możliwe i zjechaliśmy w dół ostatnim autobusem. Słono nas to wszystko kosztowało, ale za to zaowocowało świeżymi siłami i większą ilością czasu, którą poświęciliśmy i na zwiedzianie samego MP i Sacred Valley.

W Aguas Calientes, jak zresztą wszędzie gdzie indziej, nie rezerwowaliśmy żadnego noclegu i bardzo dobrze, bo na dworcu standardowo obskoczyły nas właścicielki noclegowni. Jako że było już ciemno i robiło się późno, to daliśmy się zgarnąć jednej z pań, która zaoferowała nam dwa przyzwoite pokoje w zaskakująco niskiej cenie. W sklepach jest dużo drożej, w knajpach też, ale warto podpytać o jakieś promocje lub zniżki, bo konkurencja jest spora, a klientów jakoś tak zadziwiająco mało… My weszliśmy do restauracji i kiedy po obejrzeniu menu zrobiliśmy przerażone miny to od razu znalazła się właścicielka lokalu z uśmiechem proponując nam sensowniejsze ceny i do tego picie na koszt firmy :)

Tagi , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

7 odpowiedzi na „Macie piciu?

  1. Halinka i Krzysztof mówi:

    Machu Picchu To nasze marzenie ,jedno z wielu .Dziękujemy za piękne zdjęcia !!!! Pozdrawiamy

  2. Orlik mówi:

    O jak pięknie!!! My chcemy „piciu”!!!

  3. Natalia mówi:

    To właśnie miejsce, które muszę kiedyś zobaczyć:) Od liceum mi siedzi w głowie i jeszcze nie wyleciało;) Piękne!

  4. Zawsze jak widzę Machu Picchu to kojarzy mi się przygoda znajomych co na NaszaKlasa weszli za 50% ceny biletu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *