Skazani na Atacamę

2014_chile_san_pedro_06

San Pedro de Atacama, ulica Caracoles, środek dnia, pustki. Idziemy niespiesznie środkiem ulicy, podjadając frytki prosto z żółtej reklamówki. W ulubionej kurczakarni właśnie piecze się nasza kolacja, chwila moment otworzy się sklep z avocado, a Ania biegnie w stronę ulubionej lodziarni. Zapuściliśmy tu korzenie! Nie ma dwóch zdań! Śmiejemy się, że dotarliśmy tu przed epoką lodowcową, czyli jeszcze przed śniegiem …

…Wiele dni wcześniej przyjeżdżamy do miasteczka. Zaraz po wyjściu z autokaru czujemy,  że jest tylko zimniej i pochmurniej niż w Salcie. Drugiego dnia wita nas burza piaskowa. Ciężko jest spacerować, bo piach włazi w oczy i do ust, a wokół latają śmieci i czyjeś pranie. Obowiązkowo kupujemy okulary przeciwsłoneczne i szale, żeby się trochę przed tym piachem ochronić. Trzeciego dnia wieje nadal. Wywiewa nawet prąd z całego miasteczka na pół dnia. I przywiewa mróz. Czwartego dnia rano wita nas śnieg! I informacje o tym, że WSZYSTKO dookoła jest zasypane. Zamknięta jest droga z Salty którą dwa dni temu przyjechaliśmy, zamknięta jest droga do Boliwii, zamknięte są wszystkie okoliczne Parki Narodowe i atrakcje, zamknięte są wypożyczalnie samochodów, odwołane są wycieczki i po okolicy i do Boliwii… Jednym słowem anomalie pogodowe, jakich najstarsi górale nie pamiętają!

2014_chile_san_pedro_09

Przygnębieni zaczynamy myśleć nad planem B. Na szczęście nie jesteśmy z tym sami, bo w międzyczasie do San Pedro przyjeżdżają Magda z Szymonem, z którymi umówiliśmy się jakiś czas temu na wspólne podróżowanie po Ameryce Południowej. Razem odczekujemy parę dni, każdego dnia kursując do informacji turystycznej po najświeższe prognozy pogody. Śnieg na szczęście topnieje na naszych oczach, niebo robi się pięknie niebieskie, a temperatury pozwalają na zrzucenie swetrów i czapek! Na tą chwilę tylko czekaliśmy! Piotrek i Szymon biegną do wypożyczalni samochodów i wracają z cudowną wiadomością: „Mamy samochód! Czerwony! Od dziś! I to czołg w cenie malucha!”. Atacama i okolice stoją przed nami otworem!

Otagowany , , .Dodaj do zakładek permalink.

10 Komentarzy do Skazani na Atacamę

  1. Natalia mówi:

    Czy smakuje Wam yerba mate?:):):)

  2. Marta Kulesza mówi:

    Uwielbiam wasze zdjecia z wulkanem Licancabur w tle i uwielbiam rowniez ten wulkan. Ja ogladalam atacame pokryta sola co przypominalo snieg. Zazdroszcze wam troche tego widaku sniegu na palmach! wyglada to jak totalna anomalia. smiac mi sie chce ze miasteczko zostalo tak sparalizowane przez kilka cm sniegu :)

    • Domi mówi:

      Będzie co wspominać ;) Choć jak tam wtedy siedzieliśmy i czekaliśmy na zielone światło, to nam wcale do śmiechu nie było ;) W samym miasteczku przyjemnie prażyło słoneczko i ze śniegu szybko zrobiło się błoto. Gorzej było w górach, te 2000 metrów wyżej, gdzie spadło więcej śniegu i wcale nie chciał topnieć…

  3. Sławek mówi:

    Łezka w oku…
    Z ciekawości spojrzałem na swoje zdjęcia sprzed dwóch lat z sierpnia. Trochę śniegu w górach jeszcze wtedy na samych szczytach pozostało, ale te całkowicie ośnieżone góry/wulkany robią wrażenie. Życzę powodzenia i jeśli mogę, to podsyłam d porównania.
    http://islandianabis.blogspot.com/2012/10/wakacji-cz-vi.html

    • Piotrek mówi:

      O tej porze roku nie powinno być żadnego śniegu, my mieliśmy szczęście do wyjątkowej anomalii pogodowej ;) Z Twoich zdjęć widać, że mieliście ciepełko :)

  4. Danuta mówi:

    Oj pieknie tam! A ja mam pytanie – ile kosztuje wynajecie malucha na Atakamie?:)

    • Piotrek mówi:

      W Europcar (jedyna wypożyczalnia w „mieście”) wyjściowa cena pickupa Toyota Hilux 4×4 to 114 tys. pesos za dzień, ale udało nam się ją zbić na 65 tys. pesos :))) Dodatkowo cenę rozłożyliśmy na 4 osoby więc nie wyszło tak drogo. Tańsze jest Mitsubishi L200 4×2 (napęd tylko na tylne koła) – cena wyjściowa 75 tys. pesos – jeśli jeździć tylko po drogach od atrakcji do atrakcji to powinno wystarczyć, ale my woleliśmy 4×4, żeby nie do końca trzymać się drogi ;) Podobno w Calamie jest taniej, więc jeśli chciałabyś pożyczyć na dłużej, to warto byłoby tam podjechać. My mieliśmy auto tylko na kilka dni. Jedno jest pewne, warto się targować!

  5. Natalia Tokarczyk mówi:

    Nie mogłam się powstrzymać, bo tak bardzo pamiętałam tę Waszą notkę czytaną jeszcze w CH:) Przyjechaliśmy dziś do San Pedro:) Nocowaliśmy wysoko w górach, autostop musieliśmy podzielić na dwa dni. A tu…słońce! Jutro jedziemy na rowery:) Pozdrawiam serdecznie z Chile i dzięki za całą Waszą ogromną dawkę inspiracji!

    • Piotrek mówi:

      A teraz Wy jesteście w San Pedro, a my w DE… nie powiem, ale chętnie bym się zamienił ;))) Trzymajcie się i korzystajcie ze słońca, na Atacamie potrafi nieźle prażyć :)

      PS. Z tym autostopem to dajecie czadu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>