Poon Hill

No i wreszcie gwóźdź programu, idziemy na trekking! Normalnie wygląda to tak, że najpierw trzeba się przespacerować do lokalnego biura podróży, a tam czeka już na nas obszerne menu z trekkingami, w pakiecie kupujemy portera-tragarza, na życzenie przewodnika, noclegi i co kto sobie zażyczy. Ponieważ my zdecydowaliśmy się na popularny i nietrudny wariant pt. Poon Hill, postanowiliśmy zrezygnować z wszelkich udogodnień i wybrać się na własną rękę. Porter nam niepotrzebny, poza tym chcieliśmy iść własnym … Czytaj dalej

Łapiemy rytm

Dotarliśmy do Pokhary i zamiast spakować plecaki i ruszyć w Himalaje siedzimy na tyłkach i rozkoszujemy się tutejszym klimatem :) Po trosze jest to związane z pogodą, która dopiero parę dni temu zaczęła się poprawiać i majestatyczne, ośnieżone Annapurny powoli zaczęły się wyłaniać z kłębowiska chmur; po trosze ze zdrowiem, a raczej z przeziębieniem, które dopadło nas wszystkich i z którym ciągle walczymy :/ Fakt jest też taki, że staramy się złapać swój wakacyjny rytm. … Czytaj dalej