Zmiana planów

Po Devils Tower miało być Yellowstone. Niecierpliwie wyczekiwane przez nas miejsce, które planowaliśmy poznać od deski do deski. Niestety prognozy pogody, sprawdzane minimum dwa razy dziennie, uparcie mówiły to samo: deszcz, deszcz, deszcz przez najbliższe parę dni a może nawet i tydzień. Chyba nie chcieliśmy do końca w te prognozy uwierzyć, bo zawzięliśmy się i mimo to pojechaliśmy do Yellowstone. Im bliżej parku byliśmy, tym więcej chmur zbierało się na niebie, a tuż przed samym … Czytaj dalej

Wielkie głowy

Przez lata widziało się mnóstwo zdjęć przedstawiających wyrzeźbione w skale głowy czterech amerykańskich prezydentów i wyrósł człowiek w przekonaniu, że głowy te wykute są w samotnej skale gdzieś pośrodku pustyni. Na sąsiadującej skale miała się znajdować nieskończona jeszcze rzeźba Indianina na koniu. Oprócz tego dookoła miał być tylko piach i nic więcej. Wielkie było nasze zdziwienie, gdy wjechaliśmy krętą drogą pomiędzy zielone górki i spomiędzy drzew wypatrywaliśmy słynnego Mt. Rushmore. Poszukiwania do najtrudniejszych nie należały, … Czytaj dalej

Złe ziemie

USA to nasz wakacyjny raj. Dlaczego? Głównie ze względu na amerykańskie Parki Narodowe! To właśnie niesamowite krajobrazy, ogromne przestrzenie i nieograniczona wręcz możliwość spędzania czasu na świeżym powietrzu i to 24 godziny na dobę zawładnęła naszymi sercami już kilka lat temu, kiedy przyjechaliśmy do USA po raz pierwszy. Parki w Stanach są jedyne w swoim rodzaju i przede wszystkim są ogromne! Czasami przez park można jechać parę ładnych godzin, by przejechać z jednego końca na … Czytaj dalej

Przez kukurydzę

Wszyscy straszyli, że jak wyjedziemy z Chicago, to przez setki jak nie tysiące kilometrów nie czeka nas nic oprócz rosnącej przy drodze kukurydzy. Szczerze powiedziawszy, nie chcieliśmy w te rewelacje tak do końca uwierzyć, bo to przecież niemożliwe, żeby w Stanach nie było atrakcji za atrakcją! Ale szybko okazało się, że jednak mieli rację… i jechaliśmy tak przez kukurydzę przez jakieś trzy dni. W między czasie sami wyszukiwaliśmy sobie mniejsze lub większe atrakcje: – zboczyliśmy … Czytaj dalej

Pierwsze koty za płoty

Po tygodniu domowego zasiedzenia żegnamy się i wyjeżdżamy z miasta. Jest już późne popołudnie, a my chyba zupełnie zapomnieliśmy o regułach rządzących dużymi miastami – popołudnie jednoznacznie oznacza korek …  No nic, swoje trzeba odstać. Wpasowujemy się więc grzecznie pomiędzy samochody i stajemy na dłuższą chwilę w korku. Po drodze zahaczamy jeszcze o dwa sklepy uzupełniając braki w zaopatrzeniu. Patrząc na zapchany po sam dach samochód aż trudno uwierzyć, że jakiekolwiek braki możemy mieć, a … Czytaj dalej