Wyspa Wulkanów

Szosa tuż nad oceanem wijąca się wśród połaci zastygłej, czarnej lawy. Jak okiem sięgnąć wulkany mniejsze i większe, te młodsze z bordowo-czarnej skały i te starsze porośnięte trawą. Kuszące, żeby wspiąć się na sam szczyt stożka i zajrzeć do krateru. Spacery wśród księżycowych powulkanicznych krajobrazów, upstrzonych szczelinami, grotami i jaskiniami. Winnice, w których każdy pojedynczy krzaczek winogrona wyrasta wprost z czarnej jak węgiel wulkanicznej ziemi i otoczony jest szczególną opieką w celu przeżycia. Powulkaniczne jaskinie … Czytaj dalej

Kolorowo mi!

Na salarze spędziliśmy dużo więcej czasu niż rozsądek nakazywał, a na drodze do najbliższej cywilizacji wyrosła nam znów niesamowita przełęcz i droga miliona zakrętów. Planowaliśmy dojechać do pierwszej miejscowości zaraz za przełęczą, wybraną tak naprawdę na chybił trafił i jadąc do niej cały czas zastanawialiśmy się, czy będzie tam jakiekolwiek spanie. Bardzo się więc zdziwiliśmy, gdy jeszcze przed Purmamarca (czyli tą planowaną miejscowością) zobaczyliśmy piękne, wypielęgnowane hotele SPA. Takich „widoków” w Argentynie jeszcze nie mieliśmy! … Czytaj dalej

Dinozaury

Co jak co, ale dinozaurów, to się po Argentynie nie spodziewaliśmy! W okolice kanionu Talampaya i Księżycowej Doliny Valle de la Luna przywiodły nas głównie widoki, opisywane jako najpiękniejsze w całym kraju. Przeżyliśmy więc niemałe zdziwienie, gdy w obydwu parkach zastaliśmy kości, szkielety, opowieści o erze dinozaurów i o tym, że trias to tu, a jura i los dinozaurios grandes to już Patagonia. Tak więc gdy kiedyś zawitamy do Patagonii, to dinozaury będą punktem obowiązkowym, … Czytaj dalej

Angkor

Nasz sposób na Angkor? Rowery! Ciągnący się kilometrami kompleks świątyń do jeżdżenia rowerem nadaje się po prostu idealnie. Asfalcik – czasami bardziej dziurawy, czasami wąski, ale rowerek zawsze daje rady, dużo drzew i cienia, no i spora dowolność w parkowaniu pojazdów przed wejściem do świątyń. Po dwóch dniach pedałowania, podczas których zrobiliśmy zaledwie małą pętlę i zobaczyliśmy po jednej świątyni na dzień (czyli dwa klasyki – Angkor Wat i Ta Phrom aka Tomb Raider) zdecydowaliśmy … Czytaj dalej

Francja elegancja

Po małych wyludnionych mieścinach na północy Laosu teleportujemy się rozklekotanym busem do wypielęgnowanego kolorowego Luang Prabang. Bambusowych chat na palach czy drewnianych chałupek już tu raczej nie ma, za to w krajobrazie dominują murowane domki, a w ścisłym centrum oczy cieszą tak śliczne kamieniczki, że trudno przejść obok nich obojętnie. Nie brakuje tu drogich hoteli, eleganckich restauracji z bielutkimi obrusami i cukierni z pysznościami, jakich już dawno nie jedliśmy! Ceny oczywiście są oczywiście odpowiednio wyższe … Czytaj dalej