W jednej skarpetce … na Wysoką!

Co zapakować w góry do plecaka? Wiadomo że wodę, bułki i kurtkę przeciwdeszczową. Ale żeby zapasowe skarpetki??? Koniecznie! Szczególnie, gdy w drużynie mamy dziecko. Jedno, drugie, trzecie… ;) Tegoroczny wypad na Wysoką był bardzo spontaniczny i przede wszystkim okazał się świetnym pretekstem do spotkania z Natalią, Mariuszem i Maksem – zakręconą rodziną, znaną jako The Travelling Tree, z którą spędziliśmy parę dni półtora roku temu w Australii. Wtedy również spontanicznie i z wielkim przytupem ;) Już w … Czytaj dalej

Przehyba asfaltem

W góry z dziecięcym wózkiem? Na coś takiego tylko cepry mogą wpaść! Albo… …my :) Zwłaszcza, że w polskie góry znowu wpadliśmy na zaledwie parę chwil i jak zwykle przy takiej okazji próbowaliśmy złapać parę srok za jeden ogon. Wykorzystując jeden dzień pogody – lub raczej przerwy w spadającym z nieba deszczu, gradzie bądź śniegu – i wolne świąteczne popołudnie wypchaliśmy śpiącego w wózku Patryczka na samą Przehybę. Asfaltem, a co! ;) Przy okazji robiąc … Czytaj dalej

A jednak teleportacja!

Wcześniejsze próby teleportacji w dobrze znane mi miejsca udały się! Ponad tydzień temu przyleciałyśmy z Anią do Polski i zakotwiczyłyśmy się w Pieninach. Oprócz przemiłych spotkań z rodziną, jedzenia smakołyków i leniuchowania w ogrodzie udało mi się zobaczyć miejsce, w którym chyba nigdy nie byłam. A jeśli byłam, to było to bardzo, bardzo, bardzo dawno temu :) W sam początek długiego sierpniowego weekendu umówiłam się z dawno niewidzianymi znajomymi w góry. Pogoda była fantastyczna, szlak … Czytaj dalej

Wspomnienia z Pienin

Jadąc do Polski trudno nam jest nie zajrzeć w nasze ulubione góry. No bo jak to być tak blisko i nie odwiedzić znajomych kątów? Nie zapalić ogniska z ukochaną babcią i dziadziem? Nie wybrać się na górski szlak? No nie da się i już! ;) Tegoroczną wizytę w Pieninach Ania bardzo dobrze pamięta a po powrocie wspomnienia wymalowała farbami. Na jej obrazie są Trzy Korony i góra z królewną; góral na tratwie tuż koło roześmianego … Czytaj dalej

Trzy Korony

To już nasz ostatni tegoroczny świąteczny cel i w co nam samym trudno uwierzyć po raz pierwszy „zdobyty” zimą. Niby raz próbowaliśmy wejść na Trzy Korony zimą, ale po paru krokach utknęliśmy w śniegu po kolana, po uda, po pas … i szybko wróciliśmy do domu, by wygrzać kości przy kominku. Tym razem było zupełnie inaczej:) Anię „sprzedaliśmy” na parę godzin babci, mimo że nawet popłakiwała mówiąc „Mamusiu! Ania też kce na gólkę!” i wystartowaliśmy … Czytaj dalej