Łodzią do Phnom Penh

Phnom Penh. Największe miasto Kambodży. Stolica. Dla jednych turystów dość ważny punkt przesiadkowy. Dla drugich miejsce, w którym można poznać okrutną historię rządów Czerwonych Khmerów. Dla jeszcze innych pagody, świątynie i pałac królewski… A dla nas miejsce gdzie chyba po raz pierwszy w naszej podróży zatęskniliśmy za własnymi czterema kątami. A to wszystko dzięki Izie i Piotrkowi, których poznaliśmy kilka miesięcy temu na Bali, i którzy ugościli nas pod swoim dachem. Już po paru chwilach … Czytaj dalej

Teleportacja do Kambodży

Czas w Azji powoli się nam kurczy, a przed nami jeszcze Kambodża i Wietnam. Długo rozmyślamy, co by z tym fantem zrobić, bo po pierwsze nie chcemy pędzić przez resztę Laosu po łebkach i nic po drodze nie zobaczyć, a po drugie nie chcemy też tłuc się parę dni autobusami i pociągami do Kambodży, tylko po to by zaoszczędzić parę złotych.  Pozostaje więc rozejrzeć się za lotami… i mamy szczęscie! Szybko okazuje się, że Vietnam … Czytaj dalej

Święta pod palmami

W podróży nie ma chyba nic piękniejszego od spotkań z bliskimi. I to spontanicznych spotkań! Niech żyją last-minute i zwariowani rodzice, którzy w dwa dni są w stanie kupić bilety, spakować plecak i wsiąść w samolot lecący do Bangkoku ;) Dzięki temu nasze plany nieco się zmieniły. Dwa dni przed Wigilią wsiedliśmy do nocnego pociągu do Bangkoku, a wieczorem po Wigilii już wspólnie z rodzicami układaliśmy plan ekspresowego zwiedzania Tajlandii. Biesiadując przy wigilijnym stole w … Czytaj dalej

Spotkanie w różowym domku

Czy można się z kimś spotkać na kawie po wietnamsku na drugim końcu świata? Pewnie, że tak. Wystarczy tylko znaleźć kogoś, kto tak samo kocha włóczęgę po świecie i w najzwyczajniejszy sposób się z nim umówić. I wcale nie jest to takie trudne jak się wydaje. W dzisiejszych czasach z pomocą przychodzi nam Internet, gdzie coraz więcej ludzi ma swój własny kąt w postaci bloga i tam pisze o sobie i o swoich przygodach. I … Czytaj dalej

Z Bobrami przez Tajlandię

Z Malezji do Tajlandii polecieliśmy samolotem, bo to najłatwiejszy sposób na załatwienie sobie 30-dniowego pobytu. A raczej dwoma samolotami, bo najpierw z samego rana musieliśmy polecieć z Penang do Kuala Lumpur, a następnie kilka godzin później mieliśmy już lot do Hat Yai w Tajlandii. Przy przekroczeniu granicy autobusem dostalibyśmy jedynie 15 dni i później musielibyśmy się bawić w visa runy, a tak, dzięki promocjom w Air Asia problem rozwiązał się sam. Na lot do Hat … Czytaj dalej