To się nazywa sjesta!

Jeszcze na Wyspie Wielkanocnej dopytywaliśmy Hiszpanów o sjestę i gdy usłyszeliśmy: „Nieeee, my w Hiszpanii sjesty nie mamy … tylko dwugodzinną przerwę na lunch …” to i my i kolega z Chin wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Do tej pory wydawało nam się, że dwie godziny przerwy, to już sjesta, jednak po paru dniach spędzonych w argentyńskich miasteczkach szybko przekonaliśmy się jak wygląda prawdziwa sjesta. A było to tak … … Jest już grubo po godzinie 10, … Czytaj dalej