Salalah i okolice

Salalah i okolice

Do Salalah docieramy wyjątkowo głodni! Tak, jakbyśmy niemal od tygodni nic nie jedli. Parkujemy  na suku, tuż przy jadłodajni – takiej typowej, wakacyjnej. Z ceratami na stołach i plastikowymi krzesełkami. Zaglądamy do garnków, wybieramy smacznie wyglądające gulasze i zasiadamy do stołu. Robiąc przy okazji sporo zamieszania. Dopiero wtedy notujemy, że tuż za naszymi plecami słyszymy język polski! I to nie po raz pierwszy odkąd wysiedliśmy z samochodu. Rodacy zagadują do nas (serdecznie pozdrawiamy!), wymieniamy się … Czytaj dalej