Na południe

Tongariro żegna nas deszczykiem. Wulkany, które podziwialiśmy dzień wcześniej toną w chmurach. Nie możemy się nadziwić – mieliśmy niesamowite szczęście, że udało nam się je zobaczyć i zdeptać. Szybka wizyta u wulkanizatora i mkniemy już na południe. Oczywiście wcale nie mkniemy, tylko toczymy się powolutku zatrzymując się co chwilę, żeby zobaczyć wszystkie kaniony, kanioniki i inne cuda natury. Dookoła jest zazwyczaj pusto,  na żółtych łąkach pasą się to barany, to krowy, a na drodze królują  … Czytaj dalej