Island hopping…

…czyli Titicaca jeszcze raz. Tym razem po stronie peruwiańskiej, naszym zdaniem dużo ciekawszej. Jak i w boliwijskim przypadku logistyka to tutaj bułka z masłem. Znów tylko wystarczy pojawić się w porcie w Puno i wybrać najlepszą dla siebie opcję. My trochę kombinujemy i nie płyniemy jak typowy wycieczkowicz, ponieważ chcemy spać na jednej z trzcinowych, pływających wysp. Transport na dziś kupujemy u agenta numer 1, a transport na kolejne dni u agenta numer 2, więc szczerze powiedziawszy wielkiej pewności nie … Czytaj dalej