Od Salerno po Sorrento

Nasz włoski tydzień charakteryzował sie falą zachwytów i miłych niespodzianek. To chyba ten pozytywny efekt uboczny nieplanowania, nieprzygotowania i nieczytania stert przewodników. Nie pamiętam, czy pisaliśmy już o tym, że nie lubimy przekopywania internetów przed przyjazdem w nowe miejsce? Że wyleczylismy sie ze spisywania list z miejscami do zobaczenia i odhaczenia? Że oglądanie czyichś zdjęć i czytanie czyichś wspomnień pozbawia nas radości poznawania? Że wszelkie podróżnicze rozczarowania wzięły się właśnie z niepotrzebnego „zgłębiania tematu” przed … Czytaj dalej

Toskańskie morze

Morze i plaża nie należą chyba do największych atrybutów Toskanii i chyba dlatego tak dobrze nam się tam wypoczywało. Nie było tłumów, parasolek i leżaczków, które koniecznie trzeba na cały dzień wynająć, głośno grającej muzyki, wieloosobowych wodnych bananów, ani krążących między ludźmi sprzedawców. Za to było rozciągające się po horyzont puste morze, a za plecami las w którym można się było schować przed słońcem. Po raz pierwszy wypoczęliśmy nad morzem, pomimo że nie jesteśmy fanami … Czytaj dalej