Chcemy jeszcze!

Ten właśnie stan towarzyszył nam niemal cały czas na południowej wyspie. Zazwyczaj przyjeżdżaliśmy gdzieś i już po pięciu minutach żal nam było, że nie możemy tam zostać na dużo dłużej. Chciałoby się godzinami krążyć po okolicy, wjechać w każdą szutrową drogę, czy poleżeć cały dzień nad krystalicznie czystym jeziorem… Podobnie było z Cape Farewell, miejscem które początkowo przyciągnęło nas tylko dlatego, że jest najbardziej na północ wysuniętym krańcem wyspy, do tego zakończonym długim piaszczystym półwyspem … Czytaj dalej