Pierwsze koty za płoty

Po tygodniu domowego zasiedzenia żegnamy się i wyjeżdżamy z miasta. Jest już późne popołudnie, a my chyba zupełnie zapomnieliśmy o regułach rządzących dużymi miastami – popołudnie jednoznacznie oznacza korek …  No nic, swoje trzeba odstać. Wpasowujemy się więc grzecznie pomiędzy samochody i stajemy na dłuższą chwilę w korku. Po drodze zahaczamy jeszcze o dwa sklepy uzupełniając braki w zaopatrzeniu. Patrząc na zapchany po sam dach samochód aż trudno uwierzyć, że jakiekolwiek braki możemy mieć, a … Czytaj dalej