W poszukiwaniu skarbów

Ach, co to był za weekend! Zostaliśmy poszukiwaczami skarbów i nasze życie już nigdy nie będzie takie samo! ;) Co my robiliśmy przez te wszystkie lata? Wędrując tyloma ścieżkami nigdy nawet do głowy nam nie przyszło, że wszędzie tam, zaledwie na wyciągnięcie ręki, leżą poukrywane skarby i tylko czekają na to, żeby je odkryć. A one tymczasem przelatywały nam przed nosem! No tak, ale niby skąd mieliśmy wiedzieć, że schowane są właśnie tam? Okazuje się, … Czytaj dalej

A dlaczego trullo?

– Aniu! Popatrz za okno, śnieg pada! – Łaaa! Białooooo! Białe wsystko! Tatusiu! Tatusiu! Zima spadła! – chwila zadumy – Mamusiuuuu … a laciegoooo? Nie tak dawno temu zaczęła się u Ani faza zadawania pytań: „A co to?”, „A gdzie idzie ten pan?”, no i oczywiście ulubione „a dlaczego?”. Pytania zadawane z prędkością jedno na sekundę bywają to śmieszne to męczące … ale przynajmniej można trochę umysł pogimnastykować i poszukać ciekawych odpowiedzi w głębi pamięci … Czytaj dalej

MeliKOBus

Listopadowe popołudnie, 8 stopni i pogoda raczej ponura. Nie wieje i nie pada, dlatego też postanawiamy ruszyć w górki. Miał być odległy Harz … ale szybko skalkulowaliśmy czas i koszty i jedziemy w stronę pobliskiego Odenwaldu. Ania w samochodzie nie jest w stanie zmrużyć oka, tylko dopytuje: „Mamusiu, co to Melikobus?” „Tatusiu, a gdzie Melikobus?”. Dumni z córki, że potrafi wymówić taką dziwną nazwę odpowiadamy entuzjastycznie na każde jej pytanie. Parking, z którego rozpoczniemy dzisiejszy … Czytaj dalej

Jesienne winogrona

Ubiegła niedziela była tak długa jak dwa lub nawet trzy dni – tak to bywa, gdy jednego dnia zmieniają się nie tylko miejsca do spacerowania, ale również … pory roku ;) Pół godziny po zimowym lepieniu bałwanów w pagórach Odenwaldu zaliczyliśmy przepiękną, kolorową i smaczną jesień w winnicach w Heppenheim, w których ostatnio byliśmy wiosną. Jeszcze nie przyzwyczaiłam się do faktu, że w okolicy jest aż tyle tego winnego dobra, więc znów chodziłam pomiędzy krzaczkami … Czytaj dalej

Pierwszy śnieg

W sobotę rano padał śnieg, a po południu zamienił się już w deszcz. Bylibyśmy o tym śniegu zapomnieli, gdyby nie Ania siedząca cały wieczór w oknie i wypatrująca Mikołaja. Niedziela rano przywitała nas piękną pogodą i pakując się na zaplanowaną wycieczkę „w kamury”, czyli Felsenmeer,  non stop wyjaśnialiśmy Ani, że ten wczorajszy śnieg to tylko przypadek i że jeszcze przez długi czas nie będzie zimy. Mimo wszystko Ania zadecydowała, że nie wyjdzie z domu bez … Czytaj dalej