Wielka beczka

Zasiedzieliśmy się ostatnio, przyznajemy się bez bicia. Jak złej baletnicy, w podjęciu decyzji o ruszeniu tyłków z domu na weekend przeszkadzało nam wszystko: pogoda, odległości, małe dzieci (???!!!)… Nie raz rozmawialiśmy sobie o tym jak to możliwe, że nagle tyle wymówek się nam nazbierało i w końcu doszliśmy do wniosku, że musi to być efekt zasiedzenia się i  znudzenia najbliższą okolica. Okolicą, którą zjeździliśmy wzdłuż i wszerz w trakcie pierwszych trzech lat od przeprowadzki i często … Czytaj dalej

Pod palmami … we Frankfurcie

Dzień dziecka. Idealna wręcz okazja do odwiedzenia miejsca, o którym słyszeliśmy juz nie raz same ochy i achy – Palmengarten. Palmiarnia we Frankfurcie nad Menem to ponoć przepiękne miejsce, uwielbiane przez dzieciaki. Dla Ani sama już wyprawa do centrum Frankfurtu jest wielkim świętem i mega frajdą, bo to oznacza jazdę S-Bahnem, czyli lokalnym pociągiem, a pociągi nasza panna kocha miłością bezgraniczną! Z samego rana wskakujemy więc w pociąg, następnie przesiadka w autobus i jesteśmy pod … Czytaj dalej

Rowerem po Poczdamie

Poczdam to miasto, które było ostatnim punktem na naszej majówkowej trasie. Poczdam spodobał nam się od pierwszego wejrzenia, bo od początku wydawał nam się bardziej swojski niż miasta „jak z klocków Lego” w zachodnich Niemczech ;) Zwiedzanie Poczdamu rozpoczęliśmy od wizyty w wypożyczalni rowerów i zaopatrzeni w rowery, fotelik i kask dla Ani ruszyliśmy na podbój! Zwiedzanie miasta z perspektywy siodełka to naprawdę świetne rozwiązanie – w jeden dzień zobaczyliśmy sporo atrakcji, zatrzymywaliśmy się gdzie … Czytaj dalej

Miasto murem podzielone

Dopiero co przyjechaliśmy do Polski, a już trzeba wracać. A właśnie pogoda zaczęła się wyrabiać… Niestety urlop krótki, nie pozostało nam więc nic innego jak tylko spakować walizki i ruszyć w drogę powrotną. Tym razem już nie przez Czechy, ale dla odmiany prosto na zachód autostradą A4 i dalej w kierunku Berlina. Ale zanim wkroczyliśmy do stolicy, objechaliśmy ją dokładnie dookoła i dotarliśmy do Poczdamu, gdzie zostaliśmy przygarnięci pod rodzinny dach :) Następnego dnia zapakowaliśmy … Czytaj dalej

Most Miłości

Widziało się już w życiu trochę mostów. Widziało się też parę mostów obwieszonych kłódkami, które wiesza się jako symbol wiecznej miłości, a kluczyki wrzuca do rzeki … Jednak takiego „Mostu Miłości” jaki jest w Kolonii nie widzieliśmy jeszcze nigdy! Kłódek wiszących na poręczach nie sposób nie zauważyć! Pobłyskując w słońcu przyciągają nasz wzrok już z daleka, gdy spacerujemy bulwarami nad Renem … a gdy już jesteśmy na moście, działają na nas jak magnes. A raczej … Czytaj dalej

Migawki z Frankfurtu

Sobotę spędziliśmy we Frankfurcie podziwiając go zarówno z lotu ptaka, jak i z perpsektywy żabiej. Udało nam się zobaczyć całkiem sporo nowych miejsc, ponieważ Ania sama wskakiwała do wózka, którego nie używaliśmy już od paru miesięcy i zadowolona jeździła sobie nim między wieżowcami. Smaczku dodawała też perspektywa powrotu do domu „ciońcią ciuchcią” (czyli czerwonym S-Bahnem), „ziółte” lody na patyku i zbieranie kasztanów w parku :) My zadzieraliśmy głowy wysoko do góry, obserwowaliśmy życie w big … Czytaj dalej

Waldspirale

Ponad zwyczajnymi budynkami Darmstadt błyska do nas złota kula, a oczy przyciąga kolorowy „falujący” budynek. Co to takiego? Oczywiście Waldspirale – budynek mieszkalny zaprojektowany przez Hundertwassera – architekta jedynego w swoim rodzaju, który swoimi zwariowanymi budynkami rozweselił świat. Fotografując Waldspirale cały czas zastanawiałam się jak się może mieszkać w takim budynku. Chyba trochę jak w bajce … ;)

Limburg

Wizyta w Limburgu była przypadkowa, krótka i treściwa. Najpierw podeszliśmy do katedry, która mnie oczarowała: kolorowa fasada, a środek magiczny za sprawą zaglądającego przez okna i witraże słońca. Po obfotografowaniu katedry przyszedł czas na rozrywkę dla Ani – obserwowanie kaczuszek. Sesja kaczuszkowa okazała się i dla mnie nie lada atrakcją, bo tak niesamowitego tła możnaby ze świecą szukać :)

Katedra w Kolonii

Wyjazd do Kolonii wiązał się głównie z wizytą w konsulacie i odebraniem tam paszportu. Przy okazji zobaczyliśmy słynną katedrę … i niestety nic więcej ponieważ lunęło :( Katedra robi wrażenie. Mimo tego, że została z każdej strony obudowana betonem (to kamienice, to parking, to metro, to ulica), to stojąc pod nią ma się wrażenie, że nic innego dookoła nie ma. Jest tylko wysoka, strzelista, upstrzona dużymi i maluśkimi rzeźbami budowla.Wewnątrz panuje mrok. Wysokie, szerokie kolumny … Czytaj dalej