Icefield Parkway

Droga, którą przejechać można z Banff do Jasper, to perełka tego regionu. A jak dla nas miejsce najbardziej inspirujące w całej okolicy i co rusz kuszące, by zostać tu na dłużej. Pierwszy raz jechaliśmy widokową Icefield Parkway do Jasper w mgle i deszczu i udało nam się wyrwać tylko na jeden krótki spacer. Za to za drugim razem jadąc już z powrotem z Jasper w kierunku Banff podziwialiśmy drogę w całej jej okazałości! Mówi się, … Czytaj dalej

Czekolada-Mięta

Czas wstawać! Wygrzebujemy się z przytulnych czeluści śpiworów, naciągamy na uszy jeszcze głębiej boliwijskie czapki … i zastanawiamy się, czy aby na pewno chcemy wystawiać nosy poza namiot? Tam na szczęście jest już Piotrek, który dla swoich dziewczyn zrobił najcudowniejszą rzecz – rozpalił ognisko! Dymem pachnie już w całym lesie, a palone drzewo przyjemnie trzaska i  strzela. Wychodzimy! Wokół ogniska jest przyjemnie, a ciepła herbata rozgrzewa nas od środka. „O siódmej było -1” mówi Piotrek, … Czytaj dalej

To gdzie to Banff?

Przekraczamy granicę parków i jesteśmy w Banff! Planujemy zatrzymać się wcześniej i do samego Banff nie wjeżdżać, ale źle interpretujemy znaki na autostradzie (!!!) i jak już skręciliśmy, tak dojeżdżamy do samego miasta (!!!). Tu nie sposób nie wspomnieć o naszym wielkim zaskoczeniu i zarazem rozczarowaniu, jakie przeżywamy w tym tak wyczekiwanym przez nas parku. Po pierwsze: autostrada! Tak, parki Banff i Jasper połączone są autostradą – krajową jedynką jeśli to ma jakieś znaczenie – … Czytaj dalej

Kootenay w kolorze ochry

Dawno dawno temu, za czasów jeszcze studenckich, nadejście zimy kojarzyło nam się nie tylko z urodzinami jednego i drugiego z nas, ale też z kolejną edycją Krakowskiego Festiwalu Górskiego, na którym wieczorami puszczano filmy z Banff. Pamiętam z jakim przejęciem oglądaliśmy wtedy czołówkę z tego najsłynniejszego na świecie festiwalu górskiego, jak pochłanialiśmy jeden za drugim niesamowite filmy i jak ciarki przechodziły nam po plecach na dźwięk tego magicznego słowa – Banff :) Przez całe te … Czytaj dalej

Pierwsze dni w Kanadzie

Montana żegna nas niesamowicie miło! W zupełnie niepozornym miasteczku, którego nazwy nawet nie pamiętamy, porywamy pyszną pizzę. Tak pyszną, że gdybym mieszkała w okolicy, to stołowałabym się tylko i wyłącznie w tej pizzeri :) Następnie na chybił trafił skręcamy nad jedno z jezior i zachęceni sporym kawałkiem płaskiego terenu i kamiennym kręgiem po ognisku zostajemy tam na noc. Tak niesamowitej miejscówki nie mieliśmy już dawno! Kolejnego dnia w małym, przydrożnym sklepiku uzupełniamy zapasy – głównie … Czytaj dalej