Kep

Kilka godzin autobusem i docieramy do długo przez nas wyczekiwanego kambodżańskiego wybrzeża. Od razu widać, że Kep raczej wielkim resortem nie jest. Wysiadamy na małym placyku na skrzyżowaniu, nie rzucają się na nas żadni naganiacze, a w pobliżu czeka zaledwie jeden tuk tuk. Pozostali kierowcy chyba ucinają sobie popołudniową drzemkę na hamakach, których akurat w okolicy nie brakuje. Ale mimo spokojnej atmosfery rzuca się nam też w oczy, że w tym momencie miasto to jeden … Czytaj dalej