Czekolada-Mięta

Czas wstawać! Wygrzebujemy się z przytulnych czeluści śpiworów, naciągamy na uszy jeszcze głębiej boliwijskie czapki … i zastanawiamy się, czy aby na pewno chcemy wystawiać nosy poza namiot? Tam na szczęście jest już Piotrek, który dla swoich dziewczyn zrobił najcudowniejszą rzecz – rozpalił ognisko! Dymem pachnie już w całym lesie, a palone drzewo przyjemnie trzaska i  strzela. Wychodzimy! Wokół ogniska jest przyjemnie, a ciepła herbata rozgrzewa nas od środka. „O siódmej było -1” mówi Piotrek, … Czytaj dalej

Grinnell Glacier

Po naszych doświadczeniach z Nowej Zelandii, gdzie na własne oczy mogliśmy zobaczyć, jak jedne z najsłynniejszych lodowców na świecie w ciągu ostatnich kilku lat po prostu wyparowały uznaliśmy, że lodowców nie należy odkładać na później. Coraz bardziej ostrzymy więc sobie apetyt na Alaskę, słynny argentyński Perito Moreno, Islandię, a nawet ciągle pełne pięknych lodowców nasze Alpy! Efekt cieplarniany zdecydowanie daje się im wszystkim we znaki i może to ostatnia szansa na to, żeby zobaczyć niektóre … Czytaj dalej

Trekking do plemion Akha

Do Muang Sing i w ogóle do północnego Laosu jechaliśmy z nieodpartą chęcią pójścia na trekking. Chcieliśmy pochodzić trochę po górkach i przede wszystkim dotrzeć do górskich wiosek plemiennych, a te wokół Muang Sing uważane są za najbardziej odległe od cywilizacji. Zresztą chyba nie ma się co dziwić, bo już samo miasteczko sprawia wrażenie końca świata, a wioski są jeszcze kawałek dalej. Mały rekonesans po okolicy zaowocował jedynie odręcznie narysowaną i zupełnie nieczytelną dla nas … Czytaj dalej

Poon Hill

No i wreszcie gwóźdź programu, idziemy na trekking! Normalnie wygląda to tak, że najpierw trzeba się przespacerować do lokalnego biura podróży, a tam czeka już na nas obszerne menu z trekkingami, w pakiecie kupujemy portera-tragarza, na życzenie przewodnika, noclegi i co kto sobie zażyczy. Ponieważ my zdecydowaliśmy się na popularny i nietrudny wariant pt. Poon Hill, postanowiliśmy zrezygnować z wszelkich udogodnień i wybrać się na własną rękę. Porter nam niepotrzebny, poza tym chcieliśmy iść własnym … Czytaj dalej

A jednak teleportacja!

Wcześniejsze próby teleportacji w dobrze znane mi miejsca udały się! Ponad tydzień temu przyleciałyśmy z Anią do Polski i zakotwiczyłyśmy się w Pieninach. Oprócz przemiłych spotkań z rodziną, jedzenia smakołyków i leniuchowania w ogrodzie udało mi się zobaczyć miejsce, w którym chyba nigdy nie byłam. A jeśli byłam, to było to bardzo, bardzo, bardzo dawno temu :) W sam początek długiego sierpniowego weekendu umówiłam się z dawno niewidzianymi znajomymi w góry. Pogoda była fantastyczna, szlak … Czytaj dalej