El Tatio w dwóch odsłonach

Dzwoni budzik, jest czwarta rano. Zwlekam się z łóżka, starając się nie zbudzić dziewczyn. Przy świetle latarki wstawiam grzałkę do kubka z wodą i po kolei wrzucam na siebie wszystko co mam. Siadam z kawą tuż przy samych drzwiach i za chwilę słyszę ciche skrobanie. To Szymon. „Gotowi?” „Jadę sam, Ania się przeziębiła i ma gorączkę. Dziewczyny zostają…” Za chwilę jest też Magda, więc pakujemy się w trójkę do auta. Jest 4:30, w ciemności ruszamy … Czytaj dalej