Pożegnanie z Indonezją

Ostatnie dwa dni na Bali postanawiamy spędzić w Ubud. Chcemy trochę odpocząć przed Singapurem i Malezją, poprać ciuchy itp. Jednego dnia wybieramy się na spacer na dość znany szlak Campuhan Ridge prowadzący na początku wzniesieniem między dwoma rzeczkami. Jest malowniczo! Dalsza część szlaku to znów dreptanie od wioski do wioski …

Bali Roadtrip – część 2

Dzień 3 – chlup! i toksyczna ryba Zaraz po śniadaniu opuszczamy Amed i jedziemy w stronę Tirta Ganga – pałacu na wodzie. Po drodze mijamy zieloniutkie tarasy ryżowe i tak się nimi zachwycamy, że przegapiamy parking przed pałacem. No trudno … dopytujemy o drogę, zawracamy, dopytujemy jeszcze dwa razy i …

Bali Roadtrip – część 1

Dzień 1 – Motyle, ryż, wodospad No i stało się! Wsiadamy do samochodu (Ania przez bagażnik!) i jedziemy na podbój Bali ;) Początek jak i przy skuterze jest śmieszny. Zamiast kierunkowskazów włączają się wycieraczki itp., ale i tak kierowca Piotrek sprawdza się na medal i bardzo szybko dostosowuje do lewostronnego …

Świątynie, świątynie…

Na Bali o świątynie nie trudno, bo w każdej nawet najmniejszej miejscowości jest na pewno jedna, a w okolicy Ubud jest parę wyjątkowych świątyń, które chcieliśmy zobaczyć. Pożyczamy na cały dzień skuter, układamy plan i ruszamy w drogę. Tym razem na skuterze czujemy się już dużo pewniej! Na tyle pewnie, …

Ubud

Z Loviny do Ubud pojechaliśmy turystycznym busem, na który kupiliśmy okazyjne bilety u naszej pani od skuterka. Kierowca bardzo szybko został nazwany praktykantem i to dlatego, że błądził po Lovinie z pół godziny w poszukiwaniu jednego hotelu i dlatego, że przy cofaniu zahaczył o stojący za nim skuter i też …

Dosiadamy rumaka

Koniec już z taplaniem się całymi dniami w basenie, przyszedł czas na zwiedzanie! Pożyczamy skuter i pierwszego dnia ruszamy w góry w kierunku miejscowości Munduk. Ostatnio skuterem jeździliśmy już jakiś czas temu, więc początek jest dość śmieszny ;) Musimy dostosować się do lewostronnego ruchu, przyzwyczaić do tego, że inni nie …

Lovina

Z Jawy na Bali przedostaliśmy się promem bez większych problemów.  Z przystani szybko zostaliśmy zgarnięci na przystanek lokalnego autobusu i czekając na odjazd dwa razy udało nam się przechytrzyć kolejnego oszusta*. Nocleg w Lovinie znaleźliśmy praktycznie zaraz po opuszczeniu autobusu, trafiając w naprawdę fajne miejsce. Piękny basen, przyjemny pokój z …