Z Bobrami przez Tajlandię

Z Malezji do Tajlandii polecieliśmy samolotem, bo to najłatwiejszy sposób na załatwienie sobie 30-dniowego pobytu. A raczej dwoma samolotami, bo najpierw z samego rana musieliśmy polecieć z Penang do Kuala Lumpur, a następnie kilka godzin później mieliśmy już lot do Hat Yai w Tajlandii. Przy przekroczeniu granicy autobusem dostalibyśmy jedynie 15 dni i później musielibyśmy się bawić w visa runy, a tak, dzięki promocjom w Air Asia problem rozwiązał się sam. Na lot do Hat … Czytaj dalej

Odrobina zachodu na wschodzie

Wiedzieliśmy, że Singapur będzie inny niż wszystko do tej pory, ale nie podejrzewaliśmy, że przekonamy się o tym jeszcze przed lądowaniem. Gapiąc się przez samolotowe okienko tuż przy brzegach Singapuru zobaczyliśmy coś na obraz parkingu przed tesco w okresie przedświątecznym, tyle że w tym wypadku zamiast samochodów w dole pełno było tankowców i statków towarowych. No to już na pewno wiemy, że Singapur jest raczej znanym portem. Z lotniska dostaliśmy się do miasta miejskim autobusem … Czytaj dalej

Pożegnanie z Indonezją

Ostatnie dwa dni na Bali postanawiamy spędzić w Ubud. Chcemy trochę odpocząć przed Singapurem i Malezją, poprać ciuchy itp. Jednego dnia wybieramy się na spacer na dość znany szlak Campuhan Ridge prowadzący na początku wzniesieniem między dwoma rzeczkami. Jest malowniczo! Dalsza część szlaku to znów dreptanie od wioski do wioski wzdłuż głównej drogi. Zmordowani docieramy do Ubud, Ania prosi o „przerwiczkę” pod pałacem wodnym i tam przyuważa, że panowie rozkładają scenę. To może oznaczać tylko … Czytaj dalej

Dosiadamy rumaka

Koniec już z taplaniem się całymi dniami w basenie, przyszedł czas na zwiedzanie! Pożyczamy skuter i pierwszego dnia ruszamy w góry w kierunku miejscowości Munduk. Ostatnio skuterem jeździliśmy już jakiś czas temu, więc początek jest dość śmieszny ;) Musimy dostosować się do lewostronnego ruchu, przyzwyczaić do tego, że inni nie dość że wyprzedzają nas i z lewej i z prawej strony, to w dodatku przy tym trąbią. Na początku toczymy się więc z 30 km/h, … Czytaj dalej

Lovina

Z Jawy na Bali przedostaliśmy się promem bez większych problemów.  Z przystani szybko zostaliśmy zgarnięci na przystanek lokalnego autobusu i czekając na odjazd dwa razy udało nam się przechytrzyć kolejnego oszusta*. Nocleg w Lovinie znaleźliśmy praktycznie zaraz po opuszczeniu autobusu, trafiając w naprawdę fajne miejsce. Piękny basen, przyjemny pokój z klimą i do tego cena zbita o połowę! To są zalety pory „po sezonie”:) Zmęczeni i brudni po wulkanicznych przygodach postanowiliśmy zostać w Lovinie na … Czytaj dalej