Most na rzece Kwai

Dzień rozpoczęliśmy o równej czwartej rano. O 4:30 miała już na nas czekać taksówka, ale kierowca chyba zabalował poprzedniej nocy i to my czekaliśmy na ulicy. I się nie doczekaliśmy. W ciągu jakiś 20 minut pojawił się jedynie facet na skuterze, który zaoferował się podwieźć nas na dworzec kolejowy na raty. Ambitnie, bo w sumie było nas 5 osób i tyle samo plecaków. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze parę minut, a do stacji jedynie 3 … Czytaj dalej