Goood Morning Vietnam!

Oj, ciężko wyruszyć w dalszą drogę po tygodniowym leżeniu. Niby wstąpiły w nas nowe siły i nawet wróciliśmy do pierwotnego planu „zwiedzamy” zamiast „plażujemy”, a jednak spręża brakuje… Na szczęście tryb wakacyjny ciągle jest włączony więc powoli wracamy do siebie. Lądujemy w Kep i ruszamy w dalszą drogę. Do Wietnamu! …

Nong Khiaw

Do Nong Khiaw dotarliśmy zwykłym kursowym autobusem z Luang Namtha. Początek drogi był bardzo przyjemny i znowu zastanawialiśmy się, gdzie te kiepskie laotańskie drogi, o których wszyscy piszą. Nie musieliśmy długo czekać, bo tuż za miastem Uodomxai skończył się nagle asfalt i kolejne kilka godzin podskakiwaliśmy w niezłym pyle podziwiając …

Muang Sing

Długo zastanawialiśmy się jak dotrzeć do małej miejscowości Muang Sing i okolicznych wiosek plemiennych. Po szturmie na Chiny skuterek odpadał, bo tam droga była szeroka i gładka, a tu zapowiadała się wąska i zakręcona. Za wycieczkę zorganizowaną płacić nie chcieliśmy, a maraton w stylu jechać i wracać w ten sam …

Luang Namtha

W drodze z Huay Xai do Luang Namtha nie byłoby w sumie nic niezwykłego, gdyby nie to, że przejechaliśmy ją w prawdziwie vipowskich warunkach. Zupełnie zwyczajny autobus okazał się być pojazdem sypialnym i w dodatku z łóżeczkami piętrowymi! Nasze pierwsze wrażenie to głośny okrzyk zachwytu!; drugie to totalne niezadowolenie, bo …

Jedziemy do Laosu

Z Chiang Rai do przygranicznej miejscowości Chiang Khong jedziemy lokalnym autobusem „pyr pyr”. Nastawialiśmy się na drogę przez góry i tysiące zakrętów, a jest dokładnie na odwrót. Suniemy prostą szosą i jeszcze przed czasem docieramy do przejścia granicznego. Ku naszemu zdziwieniu (i też rozczarowaniu) przejście graniczne między Tajlandią a Laosem …

Pierwsze dni w Malezji

Można powiedzieć, że z Singapuru do Malezji przeszliśmy piechotą! :) Długo się zastanawialiśmy nad tym, jak będzie wyglądało przekraczanie granicy zwykłym miejskim autobusem i rzeczywiście było to całkiem ciekawe przeżycie. Tuż przed singapurskimi celnikami kierowca kazał wysiadać, a zaraz za kontrolą paszportową już na nas czekał. Do autobusu wsiedliśmy na …

Lovina

Z Jawy na Bali przedostaliśmy się promem bez większych problemów.  Z przystani szybko zostaliśmy zgarnięci na przystanek lokalnego autobusu i czekając na odjazd dwa razy udało nam się przechytrzyć kolejnego oszusta*. Nocleg w Lovinie znaleźliśmy praktycznie zaraz po opuszczeniu autobusu, trafiając w naprawdę fajne miejsce. Piękny basen, przyjemny pokój z …