Pod omańskim dachem

Pod omańskim dachem

„Mr. Isaak … jeśli można spytać … ciekawi jesteśmy … ile właściwie masz dzieci?” „Piętnaście! Piętnaścioro dzieci i … piętnaścioro wnucząt!” – odpowiada wyraźnie dumny Isaak, na oko pięćdziesięcioletni Omańczyk, który ponad dwa tygodnie temu zaprosił nas pod swój dach. Czujemy się już na tyle ośmieleni, by zadawać aż tak osobiste pytania: rozmawiamy przecież już chyba piątą godzinę, zjedliśmy wspólnie ze dwa kilo grillowanych kurczaków, z farmy poza miastem przenieśliśmy się na salony, a w … Czytaj dalej

Eastern Hajar

Eastern Hajar

Góry, jakie wyrastają przed nami w drodze do najsłynniejszego w Omanie wadi całkowicie nas zaskakują. Niby wiedzieliśmy o istnieniu pasma górskiego Eastern Hajar, ale szczerze powiedziawszy nie spodziewaliśmy się, że góry te będą równie wysokie i fascynujące co góry Al Hajar. Asfaltową drogą wijącą się wśród skalistych, wysokich gór dojeżdżamy do niewielkiego, niemal całkowicie zapełnionego parkingu. Turystyczne tablice rejestracyjne od razu rzucają się nam w oczy, tak samo jak kręcący się wokół się ludzie. To … Czytaj dalej

Pustynia Sharqiya

Pustynia Sharqiya

Do niewielkiej miejscowości Bidiyah wszyscy przyjeżdżają tylko w jednym celu – to tutaj znajdują się wrota do słynnej pustyni Sharqiya. Na końcu miasteczka asfaltowa droga znika nagle pod piaskiem, a wokół wyrastają piaskowe wydmy. Nauczeni już doświadczeniem z poprzedniej pustyni zatrzymujemy się na skraju piasku, żeby upuścić powietrze z kół. Jest późne popołudnie i wiele aut wraca już z pustynnych wypadów z powrotem do miasta. Nie mija chwila i zatrzymuje się przy nas pachnący nowością … Czytaj dalej

Omańskie wybrzeże i omańska życzliwość

Omańskie wybrzeże i omańska życzliwość

Zabawa w skalnej pirackiej skrytce trwająca całe popołudnie powoli dobiega końca. I choć ciężko jest się rozstać z drewnianym statkiem, wybudowanym z tego co na brzeg wyrzuciło morze – a który tak nawiasem mówiąc przewozimy w bagażniku z plaży na plażę – wędką, lunetą oraz z piracką kolekcją muszli, to jednak chcąc nie chcąc decydujemy się dziś na wcześniejsze niż zwykle zaszycie się w namiocie. Za nami całkiem męczący dzień. Najpierw sporo jazdy, następnie poszukiwania … Czytaj dalej

Salalah i okolice

Salalah i okolice

Do Salalah docieramy wyjątkowo głodni! Tak, jakbyśmy niemal od tygodni nic nie jedli. Parkujemy  na suku, tuż przy jadłodajni – takiej typowej, wakacyjnej. Z ceratami na stołach i plastikowymi krzesełkami. Zaglądamy do garnków, wybieramy smacznie wyglądające gulasze i zasiadamy do stołu. Robiąc przy okazji sporo zamieszania. Dopiero wtedy notujemy, że tuż za naszymi plecami słyszymy język polski! I to nie po raz pierwszy odkąd wysiedliśmy z samochodu. Rodacy zagadują do nas (serdecznie pozdrawiamy!), wymieniamy się … Czytaj dalej