W lesie Czerwonego Kapturka

Niedziela rano. Leżymy wszyscy w czwórkę w łóżku popijając poranną kawę. Słońce zagląda do nas zza okna i zachęca, żeby gdzieś się ruszyć. Ania w lot podchwytuje: „Mamusiu, pamiętasz? Obiecałaś Las Czerwonego Kapturka”. Brzmi kusząco – lubimy jesienne spacery po lesie, w tamtej okolicy jeszcze nas nie było… dodatkowo poznalibyśmy wreszcie pierwszą z atrakcji na Szlaku Bajek. Śniadanie, ubieranie, pakowanie i godzinę później siedzimy już w samochodzie. W nowym powiększonym składzie spontaniczne zbieranie się poszło … Czytaj dalej

Pod palmami … we Frankfurcie

Dzień dziecka. Idealna wręcz okazja do odwiedzenia miejsca, o którym słyszeliśmy juz nie raz same ochy i achy – Palmengarten. Palmiarnia we Frankfurcie nad Menem to ponoć przepiękne miejsce, uwielbiane przez dzieciaki. Dla Ani sama już wyprawa do centrum Frankfurtu jest wielkim świętem i mega frajdą, bo to oznacza jazdę S-Bahnem, czyli lokalnym pociągiem, a pociągi nasza panna kocha miłością bezgraniczną! Z samego rana wskakujemy więc w pociąg, następnie przesiadka w autobus i jesteśmy pod … Czytaj dalej

Teleportacja?

Wczoraj znaleźliśmy się w miejscu, które od razu skojarzyło mi się z dzieciństwem i beztroskimi wycieczkami w góry. Przypomniały mi się czasy, kiedy to z gór wracało się z plecakiem pełnym leśnych skarbów i policzkami ubrudzonymi borówkami, które zajadaliśmy pełnymi garściami. Wtedy nie liczyły się nazwy, ani zaliczone wysokości nad poziomem morza, ale bieganie w wysokiej trawie, skakanie po pniach drzew i turlanie się po łące :) Podobnie było wczoraj. Krótki szlak po niewysokich górach … Czytaj dalej

Fraport

Kopnęło nas to szczęście, że zamieszkaliśmy całkiem niedaleko jednego z największych lotnisk na świecie. Wieczorne posiadówy na balkonie co chwilę umilają nam startujące w oddali samoloty, więc nie ma się co dziwić, że po jakimś czasie zaczęliśmy węszyć, jakby je tu popodglądać tak bardziej z bliska. Pierwsze próby zasięgnięcia języka wśród lokalnych znajomych spełzły na niczym. Lotnisko oczywiście każdy dobrze zna, każdy lata, wie gdzie terminale i gdzie najlepiej zaparkować. Ale żeby oglądać samoloty? Że … Czytaj dalej

Bo rowery fajne są!

Przeżywamy ostatnio rowerowy zachwyt! Co prawda rowery mamy już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz odważyliśmy się na robienie poważniejszych całodniowych wycieczek. Związane jest to oczywiście z progiem wytrzymałości i cierpliwości Ani, który w ostatnim roku zdecydowanie się polepszył :) Zeszłego lata godzina spędzona (a raczej wynegocjowana) w przyczepce to było maksimum, teraz pytania „a daleko jeszcze?” zaczynają się dopiero po dwóch ;) Tu gdzie mieszkamy niemożliwością byłoby nie jeździć rowerem. Nie dość, że można … Czytaj dalej