La Boca czyli plażowanie po kubańsku

Z Playa Giron pojechaliśmy w stronę Trinidadu, jednak pewne było to, że nie będziemy szukać noclegu w samym mieście. Tak naprawdę nastawialiśmy się na zachwalaną w przewodnikach plażę Ancon z nadzieją, że znajdziemy tam bez problemu jakąś ładną casa particular. Niestety, dopiero na miejscu okazało się, że Playa Ancon do zaoferowania ma jedynie wielkie, piętrowe hotele, i to całe trzy! Na ich widok zawróciliśmy do nadmorskiej miejscowości La Boca, bo po ostatnich pięciu dniach spędzonych w … Czytaj dalej

Playa Giron

Playa Giron na zawsze kojarzyć nam się będzie z kubańskim hotelem todo incluido, na który normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Jednak tym razem okoliczności nie były aż tak całkiem normalne, ponieważ pech chciał, że jeszcze w Viñales złapał nas jakiś paskudny grypopodobny wirus i rozkładał na łopatki jednego za drugim… Gdy po paru długich godzinach jazdy z samego Viñales podjechaliśmy pod hotel w Playa Giron, zlokalizowany tuż przy samej plaży oraz oferujący pokój wraz z wyżywieniem w całkiem … Czytaj dalej

Dolina Viñales

Z Hawany do Viñales z przyzwyczajenia pojechaliśmy najcieńszą z możliwych dróg, tą najbliżej wybrzeża. Autostradą zajęłoby nam to niecałe dwie godziny, my za to jechaliśmy dobre pół dnia :) To co zobaczyliśmy po drodze to nasze, szczególnie że były to jedne z najbardziej autentycznych widoków na Kubie. Krajobraz zmienił się zupełnie, gdy tylko opuściliśmy Hawanę. Naraz zazieleniły się pobocza, asfalt zaczął przypominać ser szwajcarski, a z naprzeciwka coraz częściej zaczęły nadjeżdżać konne zaprzęgi i wozy ciągnięte … Czytaj dalej

Stara Hawana – co, gdzie i jak?

Tym razem więcej konkretów na temat Starej Hawany, czyli odpowiedzi na podstawowe pytania: co, gdzie i za ile! Gdzie spać Z noclegami w Starej Hawanie nie powinno być żadnego problemu. Zarówno z tymi z wyższej jak i niższej półki. Hoteli w okolicy jest sporo, a niektóre z nich oceniane są nawet jako jedne z najbardziej luksusowych hoteli w Hawanie. Czy to prawda? Nie wiemy, nie sprawdzaliśmy ;) Korzystaliśmy za to z noclegu w prywatnym domu, … Czytaj dalej

Hawana

Pierwszy dzień w Hawanie zaczyna się dla nas wyjątkowo wcześnie, bo około czwartej nad ranem. Jetlag daje o sobie znać szczególnie Patrykowi, który mimo że nie spał zbyt wiele w samolocie, to i tak budzi się o „europejskiej” porze. W ciągu dnia udaje nam się przekonać naszego syna do jednej tylko drzemki (ach te problemy podróżujących rodziców;)) i kolejnego dnia budzimy się już o właściwej godzinie, czyli w sam raz na przepyszne śniadanie, które serwuje … Czytaj dalej