Muzeum (nie) dla dzieci

2018_niemcy_speyer_muzeum_02

Czyli rzecz o tym, jak nie należy wierzyć internetom…

Ale zacznijmy od początku. Być może niektórym rodzicom wyda się to dziwne, ale nasze dzieci przepadają za zwiedzaniem miast! Ulice, uliczki, place, lodziarnie, place zabaw, fontanny, lodziarnie, zamki, mosty, lodziarnie, kasztany, parki, skwerki, lodziarnie … ach … obydwoje mogliby po miastach chodzić godzinami! Wyżej niż miasta w ich dziecięcym rankingu stoją chyba tylko muzea, dlatego też korzystamy z okazji, gdy tylko się da.

Muzeum Techniki w Speyer zaciekawiło nas już jakiś czas temu. Jechaliśmy wtedy do Oceanarium, ale na wjeździe do miasta przywitał nas Boeing 747 stojący na terenie muzeum na 20-to metrowych palach, po którego lewym skrzydle chodzili ludzie! Ten jumbo jet chodził za nami i chodził. Aż wreszcie nadszedł ten odpowiedni dzień! Od rana mówimy dzieciom o muzeum. O pociągach i o statkach. O samolocie, do którego można wejść. Ania i Patryk niecierpliwie przebierają nogami.

2018_niemcy_speyer_muzeum_11

Spotykamy się z przyjaciółmi i słyszymy niepewną opinię: „Słuchajcie … ale w Internecie są opinie, że to muzeum, to nie dla dzieci. Nuda ponoć…”. Umówiliśmy się jednak już przed rokiem, że pojedziemy, więc jedziemy do Speyer. I w drodze zachodzimy w głowę. Muzeum nie dla dzieci? To możliwe? Owszem, w Amsterdamie natknęliśmy się na szyldy muzeum, do którego nie wzielibyśmy pociech, ale do muzeum techniki było mu zdecydowanie daleko ;) Czy to możliwe, że ciuchcie i samoloty nie podobają się maluchom???

2018_niemcy_speyer_muzeum_18

Patryk zaczyna piszczeć ze szczęścia już na wjeździe do miasta i przestaje mniej więcej dopiero na parkingu przed muzeum! Gdy wchodzimy do pierwszej hali z zabytkowymi samochodami, wozami strażackimi, lokomotywami, wielkimi silnikami, grającymi co rusz organami, kręcącą się karuzelą rodem z Paryża i innymi cudami, to wszyscy bez wyjątku dostajemy oczopląsu. Plątamy się wręcz bez celu, podążając za dziećmi, które zafascynowane biegają po całej hali. Jednogłośnie stwierdzamy, że dziś na pewno nie będziemy w stanie wszystkiego dokładnie obejrzeć i doczytać. Chciałoby się, ale przecież ciągnie nas tak naprawdę na zewnątrz – do jumbo jeta! Obieramy kurs na ogromnego Boeinga i wspinamy się po metalowych schodach. Po drodze zaglądamy do mniejszego, starszego samolotu Lufthansy, ale nie ma co ukrywać, że dużo większą atrakcją jest Boeing 747. Szczególnie jego tył, sama wręcz konstrukcja z paroma zaledwie siedzeniami i … zejściem do luku bagażowego! Podobno to jedyny na świecie jumbo jet udostępniony do zwiedzania, któremu można zajrzeć i wejść pod podłogę. Sporą atrakcją jest także lewe skrzydło samolotu, po którym spacerujemy jak po molo ;)

2018_niemcy_speyer_muzeum_10

Jednakże atrakcją nie do pobicia jest wysoka i stroma zjeżdżalnia spod samego brzucha samolotu. Ania i jej przyjaciółka wbiegają po schodach i zjeżdżają te paręnaście metrów w dół ładnych parę razy. W międzyczasie Patryk w najlepsze bawi się na placu zabaw pod Boeingiem. Naprawdę są na świecie dzieci, które to wszystko może nudzić???

Zmęczeni tym bieganiem i zjeżdżaniem (bo kto powiedział, że zjeżdżalnie cieszą tylko dzieci? ;)) zasiadamy na lodach i piwie. Przerwa jest jednak krótka, bo dzieci ciągnie dalej. Do kolejnych samolotów, helikopterów i łodzi. Dziewczyny zafascynowane są łodzią podwodną i jej wnętrzem. Przebiegają przez nią trzy razy, a może nawet więcej ;) Nie mniejszym powodzeniem u dzieci cieszy się statek ratowniczy, na którego pokładzie znajduje się nie tylko szpital, ale także lądowisko helikopterów. W ostatniej chwili wchodzimy też na statek, na którym niegdyś mieszkała słynna muzykująca rodzina The Kelly Family. Nie czas jednak na sentymenty, gdy Patryk biegnie do hali poświęconej kosmosowi.

2018_niemcy_speyer_muzeum_17

Tutaj dzieci czują się lekko zdezorientowane. Co innego statki, pociągi, czy samoloty – maszyny, które widzimy na codzień. Ale już kostiumy astronautów, rakiety, czy promy kosmiczne to już dla dzieci abstrakcja. Jednym słowem prawdziwy kosmos ;) Wyczerpują nam się siły, powoli wszyscy zaczynamy mówić o obiedzie… Na chwilę morale podnosi robot, który na naszych oczach, sprzedaje chłopakom dwie małe resorówki. Niesamowity to widok, jak i galopujące przez nasze głowy refleksje o zmieniającym się na naszych oczach świecie.

Z parkingu wyjeżdżamy prawie jako ostatni. Kolejnego dnia nadal rozmawiamy o muzeum. O tym jakie było ciekawie. O tym co nam się podobało. Dyskusje te rozpoczynają dzieci. A my znów, po raz kolejny, powtarzamy sami do siebie „Internet kłamie, Internet kłamie, Internet kłamie” … ;)

2018_niemcy_speyer_muzeum_20

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

3 odpowiedzi na „Muzeum (nie) dla dzieci

  1. Monia mówi:

    Jak dla mnie takie muzeum to świetna sprawa! Trochę żałuję, że dopiero teraz się o nim dowiaduję, bo jeszcze pół roku temu mieszkałam w tych okolicach Niemiec i spokojnie mogłabym odwiedzić to miejsce! :)
    Nie wierzę, że można się tam nudzić! Ja pewnie chodziłabym z otwartą buzią „wow” od obiektu do obiektu! No i trochę poszalała… ;)

    • Domi mówi:

      My też dość późno to muzeum odkryliśmy, a w okolicy jest ponoć jeszcze jedno podobne ;)))

      Gdzie mieszkałaś? Może polecisz nam jakieś perełki, do których jeszcze nie dotarliśmy?

  2. Agnieszka mówi:

    Muzeum szczególnie dla tych największych dzieci – moja druga połówka była by zachwycona :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *