Wyspa Wulkanów

Szosa tuż nad oceanem wijąca się wśród połaci zastygłej, czarnej lawy. Jak okiem sięgnąć wulkany mniejsze i większe, te młodsze z bordowo-czarnej skały i te starsze porośnięte trawą. Kuszące, żeby wspiąć się na sam szczyt stożka i zajrzeć do krateru. Spacery wśród księżycowych powulkanicznych krajobrazów, upstrzonych szczelinami, grotami i jaskiniami. Winnice, w których każdy pojedynczy krzaczek winogrona wyrasta wprost z czarnej jak węgiel wulkanicznej ziemi i otoczony jest szczególną opieką w celu przeżycia. Powulkaniczne jaskinie … Czytaj dalej

Święta na Lanzarote

Pewnego grudniowego wieczora siedzieliśmy w kuchni i mentalnie przygotowywaliśmy się do… kolejnej przeprowadzki! Przez najbliższe tygodnie czekało nas pakowanie całego dobytku w kartony, owijanie szklanek w bąbelki, a na dokładkę – rozkręcanie kuchennych mebli… Tym razem przeprowadzka spadła na nas jak grom z jasnego nieba i najgorsze było w tym to, że wypadła tuż przed samymi Świętami. I prawdę mówiąc, bardzo kiepsko widzieliśmy nasze szanse na wyrobienie się ze wszystkim nie tylko przed Bożym Narodzeniem, … Czytaj dalej

Znowu Trullo???

Żartujemy sobie często, że dwie pory roku – sucha i deszczowa – są typowymi porami roku nie tylko dla tropików, ale także dla naszego miejsca zamieszkania zlokalizowanego w zachodniej Europie. Bo jak inaczej nazwać parę bitych miesięcy deszczu następujących zaraz po upalnym lecie i ciepłej jesieni? Nie inaczej niż porą deszczową! Każda anomalia pogodowa (czyli słońce, śnieg, bądź tylko brak deszczu) podczas tej ponurej pory roku jest przez nas ochoczo wykorzystywana do ruszenia się gdzieś … Czytaj dalej

Góry czy morze?

Jeszcze za czasów szkolnych zdarzało mi się zadumać nad tak prostym pytaniem: „Co wolisz: góry czy morze?”. Wiem, że nad odpowiedzią myślałam zazwyczaj bardzo długo. Z jednej strony góry uwielbiałam zawsze! Miałam je pod ręką, nie wyobrażałam sobie świata bez gór! Ale z drugiej strony tęskniłam do morza, którego tak naprawdę nigdy dobrze nie poznałam i którego dzięki tej niewiedzy się obawiałam. Pamiętam, że odpowiadałam zadziornie: „góry nad morzem, oczywiście!”. Odpowiadałam tak a nie inaczej, … Czytaj dalej

Żelazny gwóźdź programu

Jeśli już przyjechaliśmy do Paryża, to oczywiście nie mogło się obyć bez wieży Eiffla! To absolutny symbol Paryża i widać ją dosłownie wszędzie – na mapach, w książkach, w malowankach. Ba! Zanim wieżę Eiffla zobaczyliśmy na żywo, to Ania ułożyła ją w domu z puzzli 3D! Zobaczenie wieży było więc dla niej obowiązkowym punktem programu w Paryżu. Zresztą, na samym zobaczeniu wieży nie mogło się skończyć. Bo skoro można się dostać na samą górę, to … Czytaj dalej