Cisco – No Services

rp_2014_usa_cisco_14.jpg

Nic innego jak tylko pospolite zboczenie zawodowe zawiodło nas te parę lat temu do miasteczka o nazwie Cisco. Przyciągnęła nas wtedy sama nazwa miejscowości. Cisco rzuciło się nam po prostu w oczy, kiedy oglądaliśmy mapę okolicy i od razu stało się obowiązkowym punktem naszego programu, nie mniej ważnym niż znane na cały świat łuki skalne… Kompletnie nie mieliśmy pojęcia, czego się po nim spodziewać i czy jest tam cokolwiek wartego zobaczenia, ale i tak było … Czytaj dalej

A na koniec Skalne Łuki

rp_2014_usa_arches_01.jpg

Z Escalante jedziemy prosto do Moab. Najkrótszą możliwą drogą i niemal bez przystanku. Kto tam był, ten rozumie, że żal nam serca ściska, gdy te niesamowite krajobrazy zza okna po prostu mijamy. Dajemy się skusić jedynie na „zmarnowanie” godziny czy dwóch w Capitol Reef. Kilka lat temu ten park minęliśmy w pędzie, tym razem miało być inaczej … ale wakacje nagle skurczyły się nam do zaledwie paru dni i to już niestety droga powrotna… A … Czytaj dalej

W brzuchu wieloryba

rp_2014_usa_peekaboo_spooky_23.jpg

Cooo, ja się nie przecisnę przez Spooky??? Załóżmy się o dolara! Poczekaj, jak mi dasz piątala, to go zrobię na golasa! I to w obie strony!!! Taaaa… tak to właśnie wyglądało w latach osiemdziesiątych, kiedy Utah nie było jeszcze zjeżdżone tysiącami kół rent-a-jeepów i do takich perełek docierali tylko wtajemniczeni. Tacy jak siwy już teraz właściciel starego kanciastego Cherokee, który zabrał nas na okazję, gdy nasze auto poddało się na widok dalszych wądołów. Teraz to … Czytaj dalej

The Wave

rp_2014_usa_the_wave_13.jpg

Dziś spaliśmy dokładnie na granicy stanów Arizona i Utah. Choć tak naprawdę namiot mieliśmy już w samej Arizonie, jakieś 50 metrów od granicy. Rano, żeby wyjechać z darmowego kempingu Stateline, najpierw musimy wjechać do Utah, po stu metrach z powrotem do Arizony i wreszcie znowu do Utah. Niby taki szczegół, ale widocznie dla miejscowych bardzo istotny, skoro nawet przy szutrowej drodze postawiono cały las informujących nas o tym znaków :) Parkujemy na dobrze już znanym … Czytaj dalej

Skały, grzyby i… historia pewnej loterii…

rp_2014_usa_paria_toadstools_17.jpg

8 rano, dzwoni budzik. Na wakacjach to dla nas środek nocy, ale mimo to wszyscy w trójkę wygrzebujemy się z ciepłych śpiworów i nie myśląc nawet o śniadaniu maszerujemy z prosto do budynku BLM. Każdego poranka odbywa się tu słynna i bardzo wyjątkowa loteria – do wygrania jest… możliwość zobaczenia The Wave!!! To w Kanab temat numer jeden zarówno wśród turystów jak i miejscowych. Tak jakby całe miasteczko żyło tylko tą loterią… Nam też słynna … Czytaj dalej