Devils Tower

2014_usa_devils_tower_01

Kolejny przystanek na trasie i zarazem miejsce, które zawsze chcieliśmy zobaczyć. Wysoka osamotniona wieża, wyrastająca tak po prostu pośrodku lasu, to tak naprawdę wielki filar zastygłej miliony lat temu lawy. Na niewielkim parkowym kempingu rozbijamy na noc swój namiocik, a rano wybieramy się na prosty szlak obchodzący skałę wokół. Z lekką zazdrością obserwujemy pobrzękujących sprzętem wspinaczy, którzy albo dopiero podchodzą pod ścianę by zacząć wspinaczkę, albo już są gdzieś w ścianie. Tych na samym szczycie ciężko bez lornetek wyparzyć…

Ciekawostką jest fakt, że pierwsi wspinacze stanęli na szczycie Devils Tower wspinając się … po drewnianych drabinach! Resztki drabin przyczepione są jeszcze w paru miejscach do skalnych ścian i można je nawet wypatrzyć gołym okiem :)

PS. Miniaturową wersję znaleźliśmy dwa lata temu w Europie – to czeska Panska Skala! :D

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

8 odpowiedzi na „Devils Tower

  1. Karen mówi:

    To jedno zdjęcie to reklama Nałęczowianki?!
    Ze sklepu z polską żywnością?

  2. Magiczne miejsce – znam od dawna, choć nigdy tam nie byłem…
    kiedyś będzie trzeba się tam wybrać ze sprzętem :)

  3. Ja z kolei nigdy o niej nie słyszałam. Niezwykła!

  4. Sławek mówi:

    Ta góra mało znana? Lepszej reklamy, jaką zrobił temu obiektowi Steven Spielberg w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”, chyba trudno sobie wyobrazić(?).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *