Przez kukurydzę

2014_usa_kukurydza_01

Wszyscy straszyli, że jak wyjedziemy z Chicago, to przez setki jak nie tysiące kilometrów nie czeka nas nic oprócz rosnącej przy drodze kukurydzy. Szczerze powiedziawszy, nie chcieliśmy w te rewelacje tak do końca uwierzyć, bo to przecież niemożliwe, żeby w Stanach nie było atrakcji za atrakcją! Ale szybko okazało się, że jednak mieli rację… i jechaliśmy tak przez kukurydzę przez jakieś trzy dni. W między czasie sami wyszukiwaliśmy sobie mniejsze lub większe atrakcje:

– zboczyliśmy więc z drogi, żeby sprawdzić czym różni się stan Iowa od Minnesota;

– pojechaliśmy też pod „pomnik” wyznaczający miejsce zetknięcia się trzech stanów;

– i wreszcie wpadliśmy na cały dzień do Hau Hau City.

2014_usa_kukurydza_06

Hau Hau City to przemyślana turystyczna atrakcja, którą stworzył jeden pan z myślą o dochodowym biznesie. Kupił więc „skrawek” ziemi tuż przy zjeździe z autostrady i wybudował tam i stację benzynową i replikę westernowego miasteczka. Pomysł na ten biznes był najwyraźniej strzałem w dziesiątkę, bo kręci się całkiem nieźle ;) My w sumie też byliśmy zachwyceni i bawiliśmy się bardzo dobrze zaglądając do autentycznych mikroskopijnych domków przytransportowanych tu z wielu różnych miejsc, słuchając kowbojskiego kabaretu, bujając się na drewnianych fotelach, tańcząc przy grającej szafie, czy jeżdżąc bryczką rodem z Dr.Quinn! Przy okazji dowiedzieliśmy się, że te tereny przez długi czas uważane były za naprawdę dziki zachód, trudny do zawładnięcia przez przybyszów ze starego świata. A żeby o tym sobie przypomnieć, najlepiej sięgnąć po Tańczącego z Wilkami, który właśnie w tych okolicach był kręcony.

2014_usa_kukurydza_15

Otagowany , , , .Dodaj do zakładek permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *