Pociąg do chmur

2014_argentyna_san_antonio_12

Z zachmurzonej zimnej Salty wyjeżdżamy dość wcześnie, by pokonać trasę osławionego pociągu do chmur. Zamiast do wagonu wsiadamy w naszą srebrną strzałę i drogą numer 51, która gdzieniegdzie przecina się z trasą pociągu, jedziemy do San Antonio de los Cobres. Po niecałych dwóch godzinach wyjeżdżamy ponad chmury i od razu świat robi się piękniejszy :) Jedziemy argentyńskim szutrem po drodze mijając malutkie osady, ruiny indiańskich wiosek (jedna nawet wybudowana była mniej więcej w czasach Angkor!) … Czytaj dalej

W krainie kaktusów

2014_argentyna_kaktusy_01

Lata temu miałam niewielką kolekcję kaktusów – parę miniaturek w kolorowych doniczkach jak i kilka wielkich kwitnących. Te kolczaste roślinki nawet ze mną trochę po świecie jeździły. Jeden przywiozłyśmy z mamą z Węgier, a inny jechał autokarem z Krakowa do Monachium :) Wtedy do głowy by mi nie przyszło, że w przyszłości będę spacerować między ich ogromnymi kuzynami! Pierwsze kaktusy na naszej argentyńskiej drodze pojawiły się gdzieś między Kanionem Talampaya a Valle de la Luna. … Czytaj dalej

To się nazywa sjesta!

2014_argentyna_sjesta_09

Jeszcze na Wyspie Wielkanocnej dopytywaliśmy Hiszpanów o sjestę i gdy usłyszeliśmy: „Nieeee, my w Hiszpanii sjesty nie mamy … tylko dwugodzinną przerwę na lunch …” to i my i kolega z Chin wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Do tej pory wydawało nam się, że dwie godziny przerwy, to już sjesta, jednak po paru dniach spędzonych w argentyńskich miasteczkach szybko przekonaliśmy się jak wygląda prawdziwa sjesta. A było to tak … … Jest już grubo po godzinie 10, … Czytaj dalej

Droga

2014_argentyna_droga_05

Setki i tysiące kilometrów asfaltu i żwiru, właśnie taka jest dla nas Argentyna. Jedziemy blisko gór przez totalne pustkowia, gdzie nie jest niczym nadzwyczajnym, że wioskę od wioski dzieli dwieście kilometrów pustyni i gór, przez które ktoś kiedyś pociągnął drogę, a którą dzisiaj przejeżdża może kilkanaście aut dziennie. Po drodze nie ma nic, nie ma domów, nie ma paliwa, jedzenia, nie ma wody. Gdzieś po drodze spotkaliśmy dwóch długodystansowych rowerzystów, którzy już z daleka na … Czytaj dalej

Dinozaury

2014_argentyna_dinozaury_02

Co jak co, ale dinozaurów, to się po Argentynie nie spodziewaliśmy! W okolice kanionu Talampaya i Księżycowej Doliny Valle de la Luna przywiodły nas głównie widoki, opisywane jako najpiękniejsze w całym kraju. Przeżyliśmy więc niemałe zdziwienie, gdy w obydwu parkach zastaliśmy kości, szkielety, opowieści o erze dinozaurów i o tym, że trias to tu, a jura i los dinozaurios grandes to już Patagonia. Tak więc gdy kiedyś zawitamy do Patagonii, to dinozaury będą punktem obowiązkowym, … Czytaj dalej