Miasto murem podzielone

2013_niemcy_berlin_06

Dopiero co przyjechaliśmy do Polski, a już trzeba wracać. A właśnie pogoda zaczęła się wyrabiać… Niestety urlop krótki, nie pozostało nam więc nic innego jak tylko spakować walizki i ruszyć w drogę powrotną. Tym razem już nie przez Czechy, ale dla odmiany prosto na zachód autostradą A4 i dalej w kierunku Berlina. Ale zanim wkroczyliśmy do stolicy, objechaliśmy ją dokładnie dookoła i dotarliśmy do Poczdamu, gdzie zostaliśmy przygarnięci pod rodzinny dach :)

Następnego dnia zapakowaliśmy się w S-Bahna i udaliśmy się do samego centrum Berlina. Z podziemnej stacji wyszliśmy wprost na plac przed Bramą Brandenburską, a tam… kabaret :) Wokół pełno przebierańców w mundurach państw Osi i Aliantów, najwyraźniej sprzymierzonych, bo robiących razem wygłupy do pamiątkowych zdjęć. Jeśli komuś mało, może przytulić się do misia w mundurze Czerwonej Armii. Do całego towarzystwa nie pasuje tylko trochę predator, ale i on znajduje chętnych do fotek ze szponami przy gardle ;)

2013_niemcy_berlin_02

Przekroczyliśmy Bramę i podeszliśmy pod gmach Reichstagu, który trzeba przyznać prezentuje się bardzo okazale. Później spacerkiem przez park Tiergarten prosto na Plac Poczdamski, gdzie mogliśmy wreszcie obejrzeć pozostałości Muru Berlińskiego, artystycznie przystrojonego gumą do żucia. To tutaj między innymi przebiegała granica pomiędzy Berlinem Wschodnim i Zachodnim. I chyba nadal przebiega, bo u kolejnego mundurowego możemy się nawet ubiegać o przybicie pieczątki w paszporcie, dokumentującej przekroczenie granicy NRD i RFN. Że też mieliśmy ze sobą tylko plastikowe dowody osobiste…

Z Placu Poczdamskiego przegoniła nas ulewa. Uciekliśmy szybko do stacji metra i po paru przystankach wysiedliśmy w pobliżu najsłynniejszej „dziury” w Murze Berlińskim, którą był Checkpoint Charlie. Punkt kontroli granicznej jest oczywiście opanowany przez kolejnych mundurowych, którzy za jedyne 2 euro zapozują do zdjęcia. Z tego co widzieliśmy, chłopaki nie pogardzą też większymi nominałami :)

2013_niemcy_berlin_09

Niestety nic więcej nie udało nam się w Berlinie zobaczyć, bo po południu rozpadało się już na dobre. A szkoda, bo nawet podjechaliśmy na wschodnią stronę rzeki, żeby pozachwycać się East Side Gallery. Będzie musiała na nas poczekać. Mamy nadzieję, że zdążymy, zanim mur zostanie do końca rozebrany pod budowę apartamentowców…

Otagowany , , , , .Dodaj do zakładek permalink.

3 Komentarzy do Miasto murem podzielone

  1. W Berlinie byłam 2 razy, w trudnych momentach w życiu, zawsze mi smutno było… Może czas to zmienić.

  2. Domi mówi:

    Trzeba to zmienić ;)
    Na szczęście to miasto, do którego można wracać i wracać.

  3. Aga mówi:

    Ja mieszkam blisko Berlina i aż wstyd się przyznać, że rzadko tam bywam…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>