Z winnic do piwnic

2012_niemcy_weinkeller_01

W okolicznych miejscowościach winiarskich wre jak w ulu. Winiarze szykując się do tegorocznych zbiorów zapraszaja wszystkich ciekawych na festiwale wina, zwiedzanie winnic i piwnic. Winogrona jeszcze dojrzewają w słońcu, a beczki na wino zostały wyczyszczone po zeszłorocznym sezonie – jest to więc najlepszy okres dla winiarzy na chwalenie się „czym chata bogata”.

My od dłuższego już czasu mieliśmy chrapkę na festiwal wina. Na nasze szczęście festiwale jakoś nas ominęły … ale za to dwa tygodnie temu w Nierstein piwnice i podwórza winiarzy stały dla zwiedzających otworem. Na zwiedzanie wybraliśmy się z przyjaciółmi, którzy z tematem są zaznajomieni :) Wiedzą co i gdzie  pić i jeść – a to przecież podstawa! ;) Tym sposobem spędziliśmy całą sobotę spacerując najpierw między winnicami a nastęnie między winiarniami.

Spacer między winnicami bardzo spodobał się naszym córeczkom ;) Wybiegały się dziewczyny, nazbierały kasztanów i orzechów, popróbowały winogron i wspięły się na wieżę widokową. Z wejściem na wieżę mieliśmy niesamowite szczęście, ponieważ została ona otwarta tylko  na chwilę dla grupy, którą winiarz wywiózł traktorem z przyczepką na zwiedzanie winnic. My akurat dokładnie w tym samym czasie przybyliśmy pod wieżę, nieświadomie wmieszaliśmy się w tłum i poobserwowaliśmy okolicę z lotu ptaka ;)

2012_niemcy_weinkeller_09

Wyjątkowe szczęście mieliśmy też ze zwiedzaniem piwnic – w pierwszym miejscu, do którego zawitaliśmy zupełnie przez przypadek zaoferowano nam rundę po ciemnej piwnicy oświetlonej jedynie małymi świeczuszkami. W dodatku była to atrakcja dla dzieci, z historią o duchach i z duchem Heinrichem próbującym nas przestraszyć, a nasze dziewczyny były najmłodszymi  i jedynymi uczestniczkami w przedstawieniu :) Nie przeszkadzało im to zupełnie w śpiewaniu piosenek dla Heinricha ;) Zwiedzanie tej piwniczki było naprawdę wyjątkowe!

Druga piwnica, do której trafiliśmy była zdecydowanie inna. Nie było w niej już beczek drewnianych, ale duże kadzie stalowe. Można sobie było do nich pozaglądać i pokrzyczeć,a także porozmawiać z właścicielem winiarni, który bardzo chętnie odpowiadał na każde pytanie. Zwiedzanie piwniczek połączyliśmy z degustacjami i muszę powiedzieć, że każdy gatunek wina smakował zupełnie inaczej. Całkowitą nowością były dla nas Federweißer – słodziutkie młode wino i Spundekäse z preclami – koniecznie do powtórzenia ;)

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *