Przełom Mozeli

2011_niemcy_mozela_01

Dużo czasu już upłynęło od naszej ostatniej wycieczki po Dojczlandii, dlatego też postanowiliśmy, że nie oglądając się na pogodę w weekend wybierzemy się na przełom Mozeli i do Trewiru.
Pogoda niestety tym razem się nie popisała. Przełom Mozeli przywitał nas deszczem i 14 stopniami (ponoć tak jest cały czas w Polsce:()
Na nasze szczęście po południu w sobotę przestało padać i mogliśmy pozwiedzać śliczne miasteczka nad Mozelą. Było trochę zimno, ale i tak uroczo ;) To co nas zdziwiło, to PRZEOGROMNA ilość winnic! W życiu tyle winnic nie widzieliśmy! Ani na Węgrzech ani w Toskanii. Winogrona porastają nie tylko wszystkie okoliczne wzgórza, ale też dominują w miastach. Niemalże każdy domek przyozdobiony jest pnącym się winogronem.

2011_niemcy_mozela_05

Pierwsze miasteczko, które postanowiliśmy zwiedzić to Cochem.
Jest to podobno najładniejsze z miast nad Mozelą, nad nim wznosi się najeżony wieżyczkami i daszkami zamek, który został wybudowany dopiero w XIX wieku. Cochem najciekawiej prezentuje się z drogi wiodącej do zamku. Podążając w stronę zamku, co rusz przystawaliśmy i zachwycaliśmy się winnicami. Tego typu widoków nigdy się nie spodziewaliśmy po naszym zachodnim sąsiedzie – a tu proszę! Takie miłe dla oka zaskoczenie ;)

Kolejnym miasteczkiem, w którym się tego dnia zatrzymaliśmy było Bernkastel-Kues. Pogoda łaskawie zezwoliła nam na powłóczenie się po wąskich uliczkach Bernkastel i na zachwycanie się domkami z muru pruskiego, a także tymi kolorowymi murowanym, udekorowanymi winogronem. Malutki ryneczek bardzo mi się spodobał. W uliczce odchodzącej od rynku znajduje się bardzo charakterystyczny dom zwany Spitzhäuschen.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *